
Model:
• Revell, NATO Tiger Meet 60th Anniversary Gift Set, nr kat. 05671
Wykorzystane zestawy:
• Model Maker Decals, F-16 - Royal Danish Air Force, Solo Display 2024 Half Century Viper nr kt D72230,
• CMK, F-16MLU Wheel Bays, nr kat K7471,
• CMK, F-16MLU Cocpit Set, nr kat K7470,
• CMK, F-16MLU Gun Bay, nr kat K7472,
• ResKit, F-16 (A,B,C,D) "Fighting Falcon" Late (Weighted) Wheels Set nr kat 72-0024,
• Eduard, F-16 Airbrakes nr kat 672065,
Kleje:
• Tamiya Extra Thin
• cyjanoakrylowe
Farby:
• Bilmodelmakers
• akrylowe (różni producenci)
Chemia modelarska:
• Surfacer 1000, Tamiya
• Plastic Putty, Vallejo,
• Płyn do zmiękczania kalkomanii Mr. Mark Setter
• Panel Liner AK Interactive, Tamiya,
• Kredki akrylowe AK Interactice,
• Flamastry akrylowe AK Interactice,
• Matt verniks Vallejo.

Kiedy kilka lat temu popełniłem model samolotu myśliwskiego F-16A MLU w okolicznościowym malowaniu lotnictwa wojskowego Danii, nie przypuszczałem, że do tematu wrócę i w sposób dość podobny do tamtego klejenia. Wspólne cechy to dość leciwy zestaw wyjściowy, dość spora ilość użytych dodatków i oczywiście kalkomanie firmy ModelMaker Kits. Te ostatnie w obu wypadkach działały jak katalizator. Różnica to właściwie tylko skala, tam było 1/48, tym razem kleiłem model w skali 1/72.
Żeby trochę uporządkować ten nieco chaotyczny wstęp, zacznę od tego, że swego czasu opisywałem zestawy kalkomanii wydane przez kołobrzeskiego producenta w kolejnym okolicznościowym malowaniu z ojczyzny klocków LEGO, przy czym kalkomanie pokrywały całą powierzchnię modelu. Zestaw w skali 1/72 był dedykowany do modelu Revella, który akurat posiadałem i co jakiś czas zaglądałem do pudełka, w którym także leżały wspomniane kalkomanie i trochę różnego rodzaju waloryzacji. Postanowiłem w końcu się nimi zająć, dobierając do tego kabinę, luki podwozia i komorę uzbrojenia z CMK, żywiczne koła z ResKita oraz otwarte hamulce Eduarda.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Samo klejenie nie przebiegało w sposób odbiegający od innych projektów tego typu. Zestaw Revella ma swoje lata i trochę się trzeba było z nim pobawić przy pomocy pilników i kostek ściernych. Zaprocentowało tu doświadczenie nabyte przy sklejaniu czeskich short runów, więc nie było jakiś dramatów. Trzeba tylko było poświecić nieco uwagi na spasowanie z sobą elementów z zestawu z żywicami, tak żeby dało się to skleić w całość i żeby nic z komory uzbrojenia nie wystawało poza obrys kadłuba. Wyglądałoby to głupio. Ja oczywiście taki błąd popełniłem i musiałem potem kombinować. Pamiętać trzeba także by nie przyklejać usterzenia oraz stabilizatorów w dolnej części kadłuba przed nałożeniem kalkomanii. Ta uwaga dotyczyła też standardowych podzespołów takich jak osłona radaru, dysza silnika czy pokrywy luków podwozia.

Nietrudno się domyśleć, że oklejanie modelu kalkomaniami, stanowiło centralny punkt mojej zabawy z F-16. Zanim to jednak nastąpiło trochę czasu spędziłem na przygotowaniu modelu do tej operacji. Zagruntowałem go oczywiście pokładem i pokryłem w całości białym błyszczącym lakierem. Lepszym jednak pomysłem jest użycie lakieru w kolorze srebrnym, bo łatwiej będzie potem maskować ewentualne ubytki, zwłaszcza w rejonie wlotu powietrza i komór podwozia, generalnie w miejscach o bardziej skomplikowanych kształtach.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Warto także trochę czasu poświęcić na dokładne przeanalizowanie instrukcji nakładania kalkomanii. Przestrzeganie kolejności podanej przez producenta jest tu bardzo ważne, jeśli będziemy to robić po swojemu, raczej nie będziemy potem zadowoleni z uzyskanych efektów. Zatem trzymałem się bezwzględnie instrukcji. Kalkomanie ModelMakera są bardzo poprawne pod względem technicznym i na powierzchniach zupełnie płaskich i o niezbyt skomplikowanych kształtach kładły się bez problemu, przy czym pomagałem sobie dość agresywną chemią w postaci płynu Mr Mark Setter. Nie zdecydowałem się na słynną „5” z Bilmodelmakers. Może kiedyś jak na czymś potrenuję, ale na razie nie. Wolę farby.
![]() |
![]() |
Tu muszę z uznaniem przyznać, że poszczególne elementy kalkomanii były bardzo dobrze dopasowane z elementami modelu. Czasem trafił nie niewielki naddatek, który można było łatwo usunąć za pomocą ostrej żyletki. Gorzej było jednak w rejonie wlotu powietrza i innych miejscach o bardziej skomplikowanym kształcie. Niestety większość z nich to dolne partie samolotu, pokryte kolorami srebrnymi o różnych odcieniach. Kalkomania w tych kolorach jest nieco grubsza i sztywniejsza od tych czerwonych. Ma ona tendencję do fałdowania się, trudniej wchłania się w powierzchnię modelu, a czasem nawet i się rozrywa.
![]() |
![]() |
Musiałem się nieźle nagimnastykować, zanim osiągnąłem w miarę zadowalający efekt, nie uniknąłem przez to uszkodzenia kalkomanii na górnych powierzchniach modelu, na szczęście producent przewidział taką ewentualność drukując sporo zapasu w odpowiednich kolorach. Naprawdę się przydaje. Oklejony podstawowymi elementami kalkomanii model prezentował się tak, jak to widać na powyższych zdjęciach. Ważna rzecz, po wyschnięciu kalkomanii i upewnieniu się, że wszystko z nimi jest, jak należy, trzeba je porządnie zabezpieczyć, zanim ponownie przystąpimy do pracy. Konieczne jest także ograniczenie do niezbędnego minimum dotykanie modelu, zwłaszcza w rejonie styku kilku elementów kalkomanii. Najbardziej newralgiczne miejsce to napływy przy skrzydłowe. Ja potraktowałem mojego „Efa” kilkoma warstwami Sidoluxu, co także okazało się nie wystarczające. Na przyszłość trzeb będzie pomyśleć o czymś innym, co lepiej zabezpieczy delikatną przecież powierzchnię kalek.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Kolejny etap prac zacząłem oczywiście od nałożenia kolejnej porcji kalkomanii w postaci oznaczeń i stencili. Nie muszę chyba dodawać, że po wielkich „płachtach” naklejanych poprzednio była to przysłowiowa „bułka z masłem”. Po wyschnięciu kalkomanie także zabezpieczyłem i mogłem zabrać się za pozostałą drobnicę, czyli dyszę silnika, podwozie czy osłonę kabiny. Trochę tu i ówdzie podrasowałem to, co dał producent. Nie byłem jednak z stanie przemóc się do umieszczenia na końcówkach skrzydeł obleśnych chromowanych „smookerów”. Po prostu wyglądały jak z odpustu. W ich miejsce wykonałem normalne bojowe pociski AIM-9. W końcu, pomimo okazjonalnego malowania i częstego udziału w pokazach lotniczych to w dalszym ciągu samolot bojowy.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Kabinę wykonałem w pozycji otwartej, podobnie jak luk działka. Wszystko oczywiście trochę dopieściłem, choć i tak szału nie było. Na sam koniec dokleiłem wszelkiej maści drobiazgi, wymalowałem klosze lamp i reflektorów. Ponieważ miałem zamiar eksponować go na płycie lotniska, dorobiłem drabinkę, którą podkradłem z zestawu Hasegawy i klocki pod koła. Te ostatnie zrobiłem już własnoręcznie.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Model był gotowy. Nie wyszło mi jakieś skończone arcydziełko, które będzie zdobywać trofea na zawodach. Po prostu przyzwoity model na półkę. Nie to zresztą było moim celem. Chciałem z jednej strony nieco popromować produkt Kolegi i trochę przetestować ten konkretny zestaw.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Przekonałem się, że oklejenie niemal całej powierzchni modelu kalkomanią nie jest rzeczą prostą, niemal na każdym kroku trzeba uważać, bo o błąd nie trudno. Z drugiej strony zestaw ten daje nam możliwość wykonania naprawdę efektownego modelu, mogącego stanowić ozdobę kolekcji. Jest to zestaw trudny i wymagający, branie go na warsztat polecam jedynie tym którzy nie tylko chcą go popełnić ale posiadają wiedzę i umiejętności, jak to poprawnie zrobić. Ponieważ w moim magazynku jest jeszcze zestaw w skali 1/48, więc może kiedyś do tematu wrócę.
Podziękowania dla firm ModelMaker Kis oraz CMK za udostępnienie kalkomanii i akcesoriów na potrzeby relacji.
Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski

































































































