Mobilne stanowisko właskiej artylerii przeciwlotniczej Afryka Północna 1943 r. - 1/72 - IBG Models

 

Model:
•    Italian WWII Autocannonce 3Ro & Ammo Carrier Truck (2in1), IBG Models No.72095
Kleje:
•    Tamiya Extra Thin, Revell Contacta Liquid,
•    cyjanoakrylowe
Farby:
•    Bilmodelmakers, Hataka,
•    akrylowe (różni producenci)
Chemia modelarska:
•    Surfacer 1000, Tamiya
•    Płyn do zmiękczania kalkomanii    Mr. Mark Setter
•    Wash Black Tamiya,
•    Matt verniks Vallejo,
•    Kredki i pisaki AK Interactive,
•    Suche pigmenty Talen, Vallejo,

Przyznaję, że budowa modelu włoskiej armaty przeciwlotniczej 90/53 90mm spodobała mi się do tego stopnia, że kiedy IBG Models wydała zestaw z tym właśnie działem, ale na podwoziu samochodu ciężarowego Lancia 3Ro wraz z drugą Lancią do transportu amunicji, postanowiłem dać sobie spokój pisaniem recenzji, tylko od razu brać temat na warsztat. Zarówno na kolejne działo przeciwlotnicze jak i na ciężarówki 3Ro od dawna miałem ochotę.

Zdawałem sobie sprawę, iż budowa obu modeli nie będzie tak łatwo, jak z popełnionym rok temu modelem działa. Modele ciężarówek spod szyldu IBG Models są bardzo dobrze i szczegółowo opracowane, ale przez to dość skomplikowane, więc nie można traktować ich rozrywkowo, do sklejenia przy kawce w niedzielne popołudnie. Zarezerwowałem więc sobie na nie nieco więcej czasu, pomimo, iż moje miniatury budowałem prosto z pudełka, zaś waloryzację ograniczyłem do minimum. 

Początkowo budowałem oba modele równocześnie, ponieważ ramy nośne obu pojazdów, przednie części szoferek oraz makiety silników były identyczne. Tu mała uwaga. Warto trzymać się bezwzględnie instrukcji, ponieważ każdy z podzespołów składa się z kilku do kilkunastu elementów, decyduje zarówno kolejność montażu, jak i jego sposób. Inaczej wpakowanie się na minę gwarantowane.

Kiedy się przebrnie przez sklejenie ramy, jest już z górki. W tym jednak miejscu kończą się podobieństwa a zaczynają różnice. Zarówno transporter amunicji, jak i samochód z armatą miały zupełnie inne szoferki i błotniki.

Różnice to nie tylko tylna ściana jak i dachy w szoferkach, ale błotniki i sposób zamontowania reflektorów. Ponadto boczne pokrywy silników miały inne szczeliny wentylacyjne.

W szoferkach z uwagi na kompletne i bardzo szczegółowe wnętrza postanowiłem zamontować drzwi w pozycji otwartej. Podobnie z przedziałami silnikowymi i samymi silnikami. Są one tak ładne i szczegółowe, że szkoda ich zakrywać zamkniętą maską. Dlatego też zdecydowałem się ma malowanie szoferek w częściach i złożenie ich w całość dopiero na ramie. Na tym etapie przygotowałem także koła, po dwa identyczne komplety dla obu pojazdów. Ponieważ zostały mi dwie opony uznałem, że przydadzą się jako element dekoracyjny. 

Kolejny etap prac to złożenie tego, co będzie się znajdowało na pakach obu pojazdów. Najpierw na warsztat trafiła sama armata wraz z podstawą. Skleiłem je osobno, by złożyć dopiero po pomalowaniu. Nie wklejałem także drewnianej żaluzji, która miała być zamontowana za szoferką.

Podobnie  było ze skrzynią ładunkową transportera amunicji. Tu tylko trzeba uważać na dość delikatną konstrukcję stelaża. Skrzynie z amunicja i same pociski też zamierzałem wkleić po pomalowaniu obu modeli.

Podstawowym kolorem użytym do pomalowania obu moich miniatur była moja autorka mieszanina dwóch kolorów pisakowych z palet Bilmodelu i Hataki. Potem sama już Hataką, ale nieco ciemniejszą i mocno rozcieńczoną prysnąłem oba modele, tak żeby tylko zaakcentować szczegóły konstrukcji obu pojazdów. Silniki pomalowałem oczywiście na srebrno. Następnie zamieniłem aerograf na retuszerskie pędzelki, a lakiery na farby akrylowe. Pomalowałem takie rzeczy jak opony, wydechy, tapicerki w kabinach i tego typu rzeczy. 

Potem mogłem się zabrać za składanie moich samochodów w całość. Co ciekawe, niby dwa identyczne modele, ale w jednym silnik wskoczył na miejsce bez problemu, w drugim trzeba było dopasowywać. Szoferka dała się złożyć bez problemu w jednym, w drugim trzeba było jej pomóc. Tak bywa, nie były to jednak jakieś straszliwe akrobacje. 

Modele zostały złożone w całość, a ja jeszcze dodatkowo potraktowałem je mocno rozcieńczoną brązową farbą akrylową, co jeszcze ładniej wyciągnęło detale. Dopiero po tym oba dostały sidoluks, kalkomanie i wszelkiego rodzaju wasche, płukanki i suche pigmenty. Po nałożeniu matowego werniksu przykleiłem oszklenie czyli szyby w szoferkach i klosze reflektorów. Zdecydowałem się na malowania pudełkowe z Północnej Afryki z 1943 r. Nie mam wiedzy natomiast czy tego typu sprzęt był wykorzystywany na Froncie Wschodnim, ale duże prawdopodobieństwo, że tak, i mogło to być ciekawe. 

Równolegle z budową modeli, powstawała podstawka, ponieważ chciałem je prezentować w formie winietki. Na ramce do zdjęć przeanalizowałem kilka wariantów, kiedy wybrałem ten właściwy, z masy modelarskiej wykonałem imitację terenu. 

Akcja miała rozgrywać się na pustyni, a dokładniej na skraju jakiejś oazy. Dlatego też podłoże wykonane z wikolu wymieszanego z farbą w pisakowym kolorze i pyłem dla szynszyli uzupełniłem o rachityczne kępy trawy. Wzorowałem się na boxarcie zestawu. Dołożyłem też opony o których wspominałem, jakieś kanistry,  plandeki i temu podobne rzeczy, by scenka nabrała trochę życia.

Całość wyszła tak, jak widać na powyższych zdjęciach. Z efektu jestem zadowolony, powstała całkiem miła dla oczy scenka, a ja dobrze bawiłem się podczas budowy. Oczywiście można by pobawić się w zbieranie dokumentacji i odtworzenie jakiejś konkretnej sceny z walk na froncie afrykańskim, ale nie to było moją intencją. Ja po prostu chciałem dla przyjemności skleić modele, na które miałem ochotę. Tak dla siebie, bez spiny i udowadniania komukolwiek czegokolwiek.

 

Dziękuję producentowi, firmie IBG Models, za przekazanie zestawu na potrzeby relacji.
Marcin „Marwaw” Wawrzynkowski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Partnerzy

                 

 

Kluby modelarskie

 

 
   
                 
                 

 

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd