

Ten model należy do grupy zestawów, które zdają się wręcz mówić "Sklej mnie!", "Weź mnie na warsztat..." ile razy przechodzi się koło pudełka leżącego na biurku czy półce. Piękna, rasowa sylweta klasycznego myśliwca, doskonale wykonane elementy zestawu tylko zachęcają do budowy. Po pewnym czasie oglądanie wyjętych z pudełka odlewów po prostu przestało mi wystarczać. Poddałem się, wyciągnąłem części z torebek, wziąłem piłkę, kostki ścierne, pilnik i żyletkę i tak zaczęła się moja przygoda z PZL P.8/I z Arma Hobby. Przewidywałem zbudowanie efektownej repliki w relatywnie krótkim czasie.


Zacznę może od cytatu: "Żeby model polskiego samolotu był efektowny - musi mieć na płatach WIELKIE szachownice". Zacytowałem Wojtka Bułchaka z Arma Hobby, który bardzo konsekwentnie trzyma się tej tezy, a jednym z jej efektów jest model pierwszego prototypu słynnej "Jedenastki". Zestaw ten był swego czasu omawiany u nas na portalu, zaś teraz przeszła pora na jego sklejenie.


Swego czasu prezentowaliśmy na naszym portalu recenzję modelu samolotu rozpoznawczego Spitfire PR XI. Żywiczną miniaturę tego samolotu opracowała warszawska Arma Hobby i wprowadziła do sprzedaży pod marką Attack Squadron. Postawiłem wtedy pytanie co może być ciekawego w kolejnym modelu Spitfira? Okazało się, jednak, że sporo. Model o zupełnie nowym podziale technologicznym, w ciekawej rzadko spotykanej wersji zaintrygował mnie do tego stopnia, że postanowiłem wziąć go na warsztat.