Wykorzystane zestawy:
-British Crusier Taknk Crusader Mk.I, IBG Models, Nr kat. 72065
Kleje:
- do polistyrenu, cyjanoakrylowe,
Farby i chemia:
- Tamiya Color Enamel, Sidolux, Suche pigmenty Talen

Sylwetka “czołgu szybkiego” Crusader zawsze podobała mi się, wiec kiedy Modelarze z KPM Koszalin otrzymali kolejną partię nowości z IBG Models do testów, chętnie sięgnąłem po ten temat.

Więcej >>>>

Model:
•Mikrostocznia – Koga Elbląska XIVw.
Kleje:
•cyjanoakrylowe – żel i rzadki
Farby:
•Vallejo, Italeri, Bilmodel

Początek XII wieku uchodzi za czas w którym pojawił się nowy typ północnoeuropejskiego żaglowca, jakim była koga.  Stała się ona z czasem podstawowym typem statku Hanzy a łączyła w sobie cechy statku handlowego i jednocześnie wojennego. Jej cechy charakterystyczne to dość pękaty, płaskodenny kadłub z dwoma kasztelami na dziobie i rufie, jeden maszt na którym rozpinano duży, prostokątny żagiel. Początkowo na prawej burcie umieszczano wiosło sterowe, ale już w roku 1242r. na pieczęci miejskiej Elbląga pojawił się wizerunek kogi, wyposażonej w ster zawiasowy. Od tej właśnie pieczęci, najbardziej znana koga to właśnie koga elbląska. Miniaturę tego statku w skali 1/700 ma w swojej ofercie firma Mikrostocznia i ten właśnie model zamierzałem wykonać.

Więcej >>>>

Murmańsk, 9 sierpnia 1967r.
Na pozór wszystko wyglądało normalnie. Baza radzieckiej Floty Północnej, żyła swoim własnym, ujętym w ramy regulaminów ramy. Po zakończeniu manewrów ZOP okręty wracały do portu. Wcześniej do bazy weszli „przeciwnicy”, czyli podwodnicy. Manewry, w których brały gościnny udział okręty zagraniczne, oczywiście z sojuszniczych flot państw Układu Warszawskiego miały pomyślny finał, prawie wszystkie „wrogie” jednostki zostały „wykryte” i „ zatopione”. Flota Północna znów zatriumfowała. Był jednak mały zgrzyt, na pozór błahostka, ale wywołała awanturę w dowództwie i to na samej górze.
Przy jednym z pirsów stały okręty podwodne, pięć jednostek projektu 613, w kodzie NATO określanych jako Whiskey. Jeden z nich wyróżniał się charakterystycznym rysunkiem zacieków z rdzy i soli, jakie nosił na kadłubie, a świadczyły one o dopiero co odbytym długim, oceanicznym rejsie. Na flagsztoku zamiast biało – błękitnej bandery z gwiazdą, sierpem i młotem powiewała inna – biało – czerwona. Był to ORP „Kondor”. Właśnie do tego okrętu zbliżała motorówka na pokładzie której kilku oficerów w wyjściowych mundurach o czymś żywo dyskutowało. Wracali właśnie z odprawy podsumowującej manewry.
-Zobaczycie towarzyszu Dowódco, będziecie mieli problemy! – zawyrokował zastępca ds. politycznych
- Czemu, Panie poruczniku – najwyraźniej dowódca okrętu nie przywykł jeszcze do socjalistycznej nowomowy – rozkaz brzmiał wyraźnie – przeniknąć prze rubieże obronne i wejść do bazy.
- Ale to był rozkaz naszego dowództwa – polityczny nie dawał za wygraną – moim zadaniem powinniśmy jak inni dać się wykryć i zatopić, ale wy oczywiście Towarzyszu jesteście mądrzejsi, nie dość że Was nie wykryto, to jeszcze ten ćwiczebny atak na okręt flagowy. Teraz mogą polecieć głowy!
Polityczny miał na myśli ciężki krążownik typu „Swierdłow” z którego powracali.  Podejście do celu było wykonane tak perfekcyjnie, że gdyby atakowali naprawdę radziecki krążownik trafiłyby cztery torpedy, a jego koniec mógł być podobny do ostatnich chwil pancernika HMS „Barham” po trafieniu przez U-boota na Morzu Śródziemnym. Rosjanie doskonale zdawali sobie z tego sprawę. Dlatego byli wściekli.
- Ani moja ani tym bardziej wasza poruczniku – dowódca był coraz bardziej poirytowany głupotą i oportunizmem swego politruka, ale co zrobić – a jak wam się zdaje, w razie prawdziwej wojny, jak podejdziemy do Norfolk czy do Portsmouth, też mam dać się wykryć, bo tak wypada? A może jak spotkamy w morzu lotniskowiec USS Forrestal, to też mam go nie atakować, bo to flagowiec? Żeby być skutecznym trzeba ćwiczyć, a po to były między innymi te manewry.
Polityczny nie znalazł w literaturze partyjnej odpowiedzi na te pytania. Motorówka przybiła właśnie do kadłuba „Kondora”. Oficerowie weszli po trapie na pokład, a następnie włazem do wnętrza okrętu. Przez odgłos gwizdków bosmańskich podczas ceremonii trapowej, przy delikatnych dźwiękach organów Hammonda, sączył się charakterystyczny głos „…come on, baby, light my fire…”
- Znowu złapali jakąś imperialistyczną stację – syknął polityczny – zaraz…
- Niech słuchają – przerwał mu dowódca – zasłużyli na to. Poza tym to jest całkiem dobre.
Podwodniacy byli dekadenccy nawet w socjalistycznym raju…

Więcej >>>>

Partnerzy

             
                 
                 

 

Kluby modelarskie

 

 

 

 
                 
                 
                 

 

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd