"Na poligonie i na defiladzie" czyli bajka dla niegrzecznych dzieci...

Długo myślałem jak zacząć, bo nie wiem czy to jest bajka, horror, czy opowieść nie z tej ziemi… Zacznijmy więc tak: W dawnych czasach, za górami za lasami żyli sobie Modelarze. Nie mieli oni łatwo, modeli w sklepach było raptem dostępnych trzy lub cztery, z okazji świąt „rzucano” śladowe ilości niesamowitych produktów (jak na tamte lata, ktoś kto był szczęśliwym posiadaczem Tu-2 to wie w czym pisze) firmy VEB Plasticard. Biedni Modelarze sklejali więc modele z trudno dostępnych „Małych Modelarzy” lub próbowali tworzyć coś samemu. Niestety na przeszkodzie stawał prozaiczny brak DOKUMENTACJI. Coś co obecnie, w dobie Internetu, mnogości wydawnictw modelarskich wydaje się nieprawdopodobne. Jednak w tamtych strasznych czasach planik modelu w skali 1:72 zakrawał prawie na zdradę tajemnicy państwowej.

 

Z tego okresu pochodzi książka E. Gajkowskiego „Na poligonie i defiladzie” , wydana w 1975 przez „Horyzonty”. Jak zaznaczono na stronie tytułowej jest to „książka o czołgach i transporterach, artylerii, rakietach, samolotach, okrętach Sił Zbrojnych PRL oraz o tym jak robić modele tego sprzętu bojowego”. Dziś każdy modelarz nie zwróciłby uwagi na taką dokumentację – planiki mało szczegółowe, rysunki sylwetkowe czarno białe, podobnie jak zdjęcia. Opisy sprzętu jeśli już są to lakoniczne, dane taktyczno-techniczne też ubogie. Dla przykładu - powiedzmy, że chcemy dowiedzieć się czegoś więcej o dziale bezodrzutowym B-11, otwieramy więc książkę na stronie 93 i czytamy: Działo B-11 skonstruowane zostało przez specjalistów radzieckich. Działa B-11 stanowią uzbrojenie poddziałów wsparcia w wojskach zmechanizowanych i w wojskach powietrzno-desantowych. Służą do zwalczania wozów bojowych, umocnionych punktów ogniowych oraz piechoty. Działa mogą być holowane przez samochód osobowo-terenowy UAZ-69. Często też przewozi się ja na skrzyni ładunkowej samochodów ciężarowych lub transporterów pływających PTG. Lekkość dział pozwala na ich transport przez śmigłowce oraz zrzucanie na spadochronach razem z desantem spadochronowym”. Ot i cały opis…
Książka ta miała być w założeniach pomocą dla modelarzy. W związku z tym znajdziemy w niej też opisy jak model zrobić, popart takim planem „modelarskim” jak na prezentowanych poniżej zdjęciach. Tu drobna uwaga – jeśli ktoś szuka skali na tych rysunkach, podanych wymiarów – proszę nie tracić czasu, nic z tych rzeczy, takich tajnych danych się nie podaje! No i do tego opis budowy (dotyczy Mi-2): Sposób podziału modelu na części składowe pokazujemy na arkuszu. Malowanie: model od góry i z boków jest ciemnozielony, od spodu szaroniebieski, numer taktyczny i pas na belce ogonowej białe; wirnik wraz z głowicą i śmigło ogonowe – czarne; szachownice z boków kadłuba i jedna szachownica od spodu kadłuba. Koniec opisu, krótko i zwięźle… bez żadnych dywagacji czy ciemnozielony to ma być Humbrol H156 czy może lepiej H159.

 

 

 W książce znajdziemy ponadto encyklopedyczne informacje o różnych rodzajach sił zbrojnych (ogólnikowe oczywiście), wyjaśnienie terminów (możemy się dowiedzieć na przykład co to jest powierzchnia nośna) i rzuty aksjometryczne, dzięki którym możemy się zapoznać z Konstrukcją szkolno-treningowego samolotu z silnikiem tłokowym. Są też fascynujące opowiadania takie jak „Dzieje torpedy parogazowej”.

 Wbrew temu co się może wydawać książkę tą przeglądałem w tamtych czasach z wypiekami na twarzy. W szkolnej bibliotece trzeba było zapisywać na jej wypożyczenie (bo oczywiście o luksusie posiadania na własność można było tylko pomarzyć – choć przez moment miałem szatański plan zgłoszenia „zagubienia się”). Wszystko zgodnie z przysłowiem – „Na bezrybiu i rak ryba”.
Po latach zapomniałem o tym wydawnictwie. W pełnym modelarskich dobrodziejstw współczesnym świecie „Na poligonie i na defiladzie” wydaje się prehistorycznym dinozaurem. Jednak gdy na Allegro zobaczyłem tą książkę bez wahania postanowiłem ją nabyć. I decyzji tej nie żałuje. Z ogromnym sentymentem przeglądam pożółkłe kartki, wspominając jak kiedyś z bloku technicznego, przy użyciu linijki, ołówka, cyrkla, nożyczek, kleju biurowego i farbek plakatowych wykonałem MPG-69. A jeśli ktoś jest ciekawy co kryje się pod tym oznaczeniem niech szuka w Internecie, albo jeszcze lepiej zakupi „Na poligonie i na defiladzie”.

Tekst i zdjęcia: Wojciech Sokołowski

Partnerzy

             
                 
                 

 

Kluby modelarskie

 

 

 

 
                 
                 
                 

 

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd