W Pudle - Samolot bombowy B-26B - Marauder - 1/48 - ICM

Model: B-26 B American Bomber
Nr kat.: 48320
Skala: 1:48
Producent: ICM Models
Tworzywo: model wtryskowy
Malowanie: 3 x USA  

Kiedy firma ICM zapowiedzią wydanie modelu amerykańskiego bombowca B-26 Marauder w skali 1/48, wywołała zrozumiałe poruszenie. Dotychczas dostępny był niezły ale już mocno leciwy zestaw firmy Monogram, zaś ukraiński producent już kilkukrotnie udowodnił, że dobrze sobie radzi z modelami samolotów wielosilnikowych wydawanych zarówno w skali 1/72 i 1/48. Model trafił do rąk modelarzy w marcu 2024 r. i od tego czasu w Internecie pojawiło się dość sporo galerii modeli wykonanych w oparciu o ten zestaw. Dlatego moim zdaniem warto zapoznać się z zawartością dość sporego pudła, w które zapakowano zestaw.

Ponieważ zestaw ten już zdążył udowodnić swą wysoką wartość, właśnie przez te galerie o których wspominałem, mam nieco ułatwione zadanie, ograniczające się do opisania poszczególnych wyprasek. Jest tego dość sporo. Bo 363 elementy rozmieszczone na ośmiu wypraskach wykonanych z jasnoszarego tworzywa oraz jednej przezroczystej. Do tego dochodzi kalkomania, instrukcja oraz plakat. Oglądając wypraski nie znalazłem żadnych wad produkcyjnych w postaci jamek skurczowych czy nadlewek, a do budowy wykorzystamy całą zawartość dwóch sporych, foliowych torebek, w które zapakowano to całe dobro. Pozostaną nam jedynie cztery elementy. 

Pierwsza wypraska zawiera dwie połówki kadłuba. Ma on klasyczny podział, bez żadnych rewolucyjnych zmian technologicznych. Faktura powierzchni zewnętrznych składa się z siatki wgłębnych linii podziału blach, producent nie zdecydował, podobnie jak w poprzednich podobnych modelach na odtwarzanie imitacji szwów nitowych. Znacznie więcej natomiast dzieje się w środku, ponieważ zanim skleimy w kadłub całość musimy zabudować praktycznie całe wnętrze. Pusta zostanie jedynie przestrzeń pomiędzy kabiną pilotów a komorą bombową. W niej umieścimy balast. 

Następna ramka to lewe skrzydło, gondole silników oraz powierzchnie sterowe jednego ze stateczników poziomych. Jeśli chodzi o odtworzenie faktury powierzchni zarówno zewnętrznych, jak i wewnętrznych, to sytuacja wygląda identycznie jak w przypadku kadłuba.  Poza tym w niektórych miejscach odtworzono imitację nitów. Bardzo ładnie prezentują się wnętrza gondoli silnikowych, będącymi jednocześnie lukami podwozia głównego. Muszę tu zwrócić uwagę, iż w kilku miejscach producent jedynie zaznaczył rzędy okrągłych otworów. Można je zaakcentować tylko za pomocą technik malarskich, można też je nawiercić, wykonując prawdziwe otwory. Sam raczej wybiorę to drugie rozwiązanie.

Prawe skrzydło i usterzenie pionowe wypełnia niemal całą zawartość kolejnej wypraski. Do tego dochodzi kilka większych podzespołów wnętrza kadłuba. Także tu wszystko wykonane solidnie ze sporą dbałością o szczegóły. W tym miejscu warto zaznaczyć, że wszystkie powierzchnie sterowe są oddzielnymi elementami i można je wykonać jako wychylone, co mnie osobiście bardzo cieszy.  Ruchome powierzchnie sterowe oraz lotki w prawdziwych samolotach miały pokrycie płócienne. Ukraiński producent wykonał te powierzchnie w sposób bardzo subtelny, nie przesadzając w żadnym kierunku.

Usterzenie poziome oraz spora część powierzchni sterowych znajduje się na kolejnej ramce. Są tam także wręgi komory bombowej wykonane jako jednolite elementy z dźwigarami na których osadzimy skrzydła. Rozwiązanie to zdało doskonale egzamin w przypadku wcześniejszego modelu tego producenta, czyli Bristola Beauforta, którego swego czasu skleiłem. Tam obyło się baz problemów, więc tu też powinno być jak trzeba. Wręgi komory bombowej dają nam natomiast przedsmak tego, co będzie działo się wewnątrz kadłuba i gondoli silnikowych. Sporo odtworzonych niemal z pietyzmem detali pozwalających na wykonanie praktycznie kompletnego wnętrza w niemałym przecież kadłubie.

Pełnią tego, z czym przyjdzie nam się zmierzyć podczas budowy tego modelu czeka nas przy oglądaniu dwóch kolejnych identycznych wyprasek. Na nich znajdziemy różnego rodzaju detale niezależnie od ich miejsca przeznaczenia w modelu. Wyznacznikiem kwalifikującym do umieszczenia ich właśnie tu, a nie gdzie indziej jest powtarzalność tych elementów, muszą występować ilości większej niż dwa i być identyczne. Znajdziemy tu śmigła, podzespoły silników, podwozia czy bomby. 

Kolejna wypraska to także detale, ale albo pojedyncze, albo występujące w konfiguracji prawy – lewy. Także tu się sporo dzieje, wiadomo, że każdy, kto się weźmie za ten model nie będzie się nudził, a zamknięcie kadłuba nie będzie jedną w początkowych czynności. Mnie osobiście ujęły listwy z zawiasami pokryw komór podwozia głównego, które akurat zapomniałem sfotografować. Taką listwę wklejamy w odpowiednie miejsce w gondoli silnikowej, a do zamontowanych na sztywno i pod odpowiednim kątem pokrywę. Powinno to dać połączenie pokrywy z gondolą na sztywno i zabezpieczyć ją przed przypadkowym uszkodzeniem.

W tym miejscu chciałbym także zwrócić uwagę na sposób wykonania tablicy przyrządów. Obecnie precyzyjne odtworzenie tego elementu w plastiku staje się normą. Ambicją producentów jest to, aby po pomalowaniu i naklejeniu kalkomanii uzyskać efekt, jak jeszcze dobrych kilka lat temu dawały tylko blaszki fototrawione. ICM taki właśnie efekt uzyskał, a tablica z drugiej strony ma imitacje puszek, do których wystarczy dokleić imitacje przewodów, aby uzyskać niezwykle realistyczny detal, który na pewno ożywi wnętrze naszego modelu.

Oszklenie znajduje się na nieco mniejszej ramce. Została ona dodatkowo zabezpieczona kawałkiem cienkiej gąbki, co powinno ją dobrze zabezpieczyć. Zwłaszcza przed zarysowaniem. Tym bardziej, że elementy oszklenia to naprawdę mocny punkt całego zestawu. Ścianki elementów są dość cienkie, szkło ma dobrą przejrzystość, więc wnętrze kadłuba powinno być doskonale widoczne. Ramy poprowadzone wyraźnie i równo. Do tego dochodzą klosze refleksów oraz okna po bokach kadłuba. 

Spory model, to siłą rzeczy arkusz kalkomanii powinien być spory i taki jest, a znajdziemy tam wszystko, co potrzebne do wykonania Maraudera w jednym z malowań proponowanych przez producenta. Nie znalazłem żadnych wad merytorycznych ani drukarskich, a kalkomanie ICM-u pod względem technicznych należą do najlepszych z jakimi dotychczas miałem okazję pracować. W przypadku tych kalkomanii nie spodziewam się pogorszenia jakości.

 Producent proponuje nam trzy opcje malowania. W pierwszej chwili pomyślałem sobie, że wszystkie zrobione specjalnie pod Wawrzynkowskiego. Zawirowały przed oczami „Invasion Stripes” na skrzydłach, sam D-Day! Ale nie dokładna analiza schematów malowania trochę sprowadziła mnie na ziemię. Malowania z D-Day ICM pozostawił sobie na inną okazję, o czym za chwilę. Proponowane w tym zestawie schematy malowania, to owszem ETO, ale okres od lata 1944 r. do końca tego roku. Czyli kiedy spora cześć związków taktycznych 8 Armii Powietrznej USAAF przeniosła się z Wielkiej Brytanii na lotniska we Francji. Wyjątkiem jest jedynie tytułowy, widniejący na pudełku „Ladies Delight” Malowanie tego samolotu pochodzi z lata 1944 r. kiedy to jego jednostka macierzysta, 583-ty Dywizjon Bombowy stacjonował jeszcze na Wyspach Brytyjskich. Trzeba przyznać, że wszystkie malowania są atrakcyjne i wybór może być trudny.

Schematy w postaci kolorowych plansz znalazły się na ostatnich stronach instrukcji. Przy jej szacie graficznej nie zmieniono nic, poza czytelnymi rysunkami montażowymi znalazły się tak także szablony do samodzielnego wykonania masek. Leniwi pewnie sięgną po gotowe produkty. Jest jednak jeszcze coś. Ponieważ model pojawił się na początku roku, w pudełku znalazł się sporych rozmiarów plakat – kalendarz. Zdobi go ta sama grafika, jak ta zdobiąca boxart. Bardzo miłe, trzeba przyznać.
Modelem tym w żadne sposób nie czuję się rozczarowany. Pomny tego, jak kleiło się model Beauforta spodziewałem się, że do rąk modelarzy trafi produkt o wysokiej jakości. Nie będę w tym miejscu pisać, że proces klejenia zweryfikuje wartość tego zestawu, ponieważ to już się stało.  Jestem natomiast bardzo ciekaw co zaprezentują firmy produkujące dodatki. Trochę już  jest, jest sporo zapowiedzi, więc tym zakresie powinno być równie ciekawie. Tym bardziej, że ICM nie zwalnia tempa i idzie za ciosem. 

 

 

Będzie to zestaw, także z B-26B Marauder w roli głównej, ale przygotowany specjalnie z okazji przypadającej w tym roku okrągłej 80-tej rocznicy lądowania Aliantów w Normandii. Zestaw ten będzie wzbogacony figurkami amerykańskich pilotów i personelu naziemnego. Z tego co udało mi się doczytać na stronie producenta, będzie miał identyczne propozycje malowania, ale mam nadzieję, że zostaną uwzględnione różnice pomiędzy malowaniami z dnia 6 czerwca 1944 r. a tym co było później. Pasy inwazyjne stopniowo zamalowywano, początkowo na skrzydłach, potem też na kadłubach, by w 1945 r. odstąpić od tego zupełnie. Jak z tym zagadnieniem poradzi sobie ICM zobaczymy.

 

Dziękuję producentowi, firmie ICM  oraz jej polskiemu dystrybutorowi firmie IBG Models za przekazanie zestawu na potrzeby recenzji

 

Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski

Partnerzy

         

Kluby modelarskie

 

 
       
                 
                 

 

Our website is protected by DMC Firewall!