Wodnosamolot bombowy Heinkel He-59B - 1/72 - Special Hobby

Model: Heinkel He-59B
Nr kat.: SH 72428
Skala: 1:72
Producent: Special Hobby
Tworzywo: model wtryskowy, elemnety fototrawione, eleemnty żywiczne, wydruki 3D
Malowanie: 2 x Niemcy

Prawdę powiedziawszy, z taką sytuacją spotykam się po raz pierwszy. Mam napisać recenzję modelu który … skleiłem wiele lat temu. Ale tak to jest, kiedy model po kilku latach obecności na rynku znika z niego zazwyczaj z powodu wyczerpania nakładu, by po kilku latach na niego wrócić, jako wznowienie. Takie praktyki z powodzeniem stosuje od wielu lat i to z powodzeniem firma Special Hobby. Jednym z przykładów jest wznowiony dopiero co zestaw umożliwiający budowę wodnosamolotu bombowego Heinkel He-59B. Właśnie ten model chcę przedstawić tu bliżej, tym bardziej, że znalazłem sporo różnic, w stosunku do zawartości pudełka z poprzedniej edycji.

Z tamtego pudełka pozostała jedynie grafika przedstawiająca naszego bohatera w malowaniu z Legionu Condor. Poprzednie pudełko miało czarno – srebrno – czerwoną szatę graficzną i było otwierane z boku, obecne jest nieco większe, otwierane z góry a jego szata graficzna odpowiada obecnej linii wydawniczej firmy. W środku znajdziemy sporą foliową torebkę zawierającą wypraski, dodatki, kalkomanię i instrukcję.

Ramki wtryskowe stanowiące podstawowe komponenty zestawu są cztery, a wykonano je  z szarego tworzywa, którego producent od dawna używa do produkcji swoich modeli. Pierwsza z nich zawiera połówki kadłuba, alternatywną część nosową (której nie wykorzystamy) oraz gondole silników. Pierwsze, co zwróciło moja uwagę podczas oglądania wyprasek to gładka powierzchnia elementów, brak tarki, charakterystycznej dla poprzedniej edycji. Każdy kto miał styczność z modelami Special Hobby czy MPM sprzed przynajmniej dekady, wie o co chodzi. Faktura powierzchni krytych płótnem nie jest przekombinowana w żadną stronę (wtedy też nie była) a linie podziału wyraźne i równe. Świadczy to, że formy zostały zregenerowane. Nic natomiast nie zmieniło się w kwestii gondoli silnikowych. Nie zawierają kilku charakterystycznych szczelin, których brak może razić. Pamiętam, że pociąłem gondole piłką po liniach podziału i po wybraniu zbędnego tworzywa skleiłem z powrotem, a efekt był znacznie lepszy.

Druga wypraska zawiera  pływaki oraz wszelkiego rodzaju wsporniki i zastrzały. Pływaki mają klasyczny podział, brakuje im natomiast kilku okrągłych luków inspekcyjnych, których dorobienie nie jest specjalną filozofią. Znacznie ciekawsze są wsporniki. Jest ich dużo, zaś w poprzedniej edycji dodatkową atrakcją był brak ich numeracji, co wymagało szczególnej uwagi podczas montażu. Teraz numeracja jest w instrukcji, co jednak nie zwalnia nas z zachowania „szczególnej uwagi” o której wspominałem poprzednio. Ważne jest także to, że nie ma tu żadnych wpustów w płatach i kołków ustalających na końcach zastrzałów. Można je przykleić na styk, jak dobrze pamiętam w swoim modelu nawiercałem odpowiednie miejsca i wzmacniałem miejsca klejenia kawałkami cienkiego drutu.

Dwie kolejne wypraski to płaty, usterzenie jeszcze trochę zastrzałów oraz śmigła. Płaty mają klasyczny podział, powierzchnie sterowe nie są wykonane oddzielnie, zaś opłótnienie jest wykonane w identyczny sposób, jak na kadłubie.  Śmigłom i zastrzałom (wszystkim zresztą) przyda się zawarcie nieco bliższej znajomości z gąbkami ściernymi.

W poprzedniej edycji oszklenie wykonane było metodą vacu, zaś wytłoczka zawierała dwa komplety oszklenia. Od pewnego czasu producent zastępuje vacu oszkleniem wykonanym metodą wtryskową, uzyskując bardzo dobre efekty. Omawiany zestaw jest tego wymownym przykładem. Oszklenie to niewielka ramka zawierająca dokładnie te elementy, jakie kiedyś miały postać wytłoczki. Jakość elementów wtryskowych jest bardzo dobra, ramy równe i wyraźne, zaś szkło dość cienkie o dobrej przejrzystości, bez efektu soczewki. No i znacznie łatwiejsze w montażu. 

Drobne detale w poprzedniej edycji miały postać dość sporej ilości detali żywicznych, z którymi bardzo przyjemnie się pracowało. Obecne wydanie także zawiera sporo żywicznego dobra, na które składa się wyposażenie kabin, są otwarte więc sporo widać, detale silników czy obrotnice karabinów  maszynowych.

Zamianą  w stosunku do poprzedniej edycji jest zastąpienie części klasycznych odlewów żywicznych wydrukami 3D. Pierwszy większy, z pomarańczowej żywicy zawiera całe uzbrojenie strzeleckie i kilka innych detali, zaś mniejszy, szary – dwa niewielkie chwyty powietrza. 

Fototrawiona blaszka jest dość częstym komponentem modeli Special Hobby. Była  w poprzedniej edycji, jest i teraz, tylko większa, zawiera więcej Pożytecznych i przydatnych podczas budowy drobiazgów.  Nie zmieniła się natomiast kalkomania, zawiera wszystko, co jest potrzebne do wykonania modelu w jednym z dwóch wariantów malowania. Nie podejmuję się natomiast oceny, czy jest to obecna produkcja Eduarda z możliwością zdjęcia filmu po wyschnięciu, czy też wykonał ją inny koproducent.

Ja zaznaczyłem powyżej, warianty malowania są dwa. Pierwszy z Legionu Condor z okresu wojny domowej w Hiszpanii, zaś drugi to klasyczne,  malowanie z początku wojny z segmentowym kamuflażem. Oba warianty kamuflażu mają postać kolorowych barwnych plansz, które Special Hobby zamieszcza na końcowych stronach instrukcji… 

 … która obecnie ma postać kolorowej pięknie wydanej na kredowym papierze broszury. Wtedy to były luźne czarno białe kartki o dość słabej jakości papieru i druku, ale to było dawno. Żeby natomiast nie być gołosłownym poniżej postanowiłem zamieścić kilka zdjęć z budowy mojego modelu:

Oraz kilka zdjęć efektu finalnego, który na żywo można obejrzeć w Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu.

Wtedy kiedy powstawał nie było jeszcze jednego dobrodziejstwa w postaci masek do malowania. Teraz są, przygotowane przez producenta zestawu.

Miałem swego czasu do czynienia z tymi produktami i nie mogę narzekać.
Muszę przyznać, że model Heinkla He-59 po swoistej kuracji odmładzającej wygląda bardzo zachęcająco. Budowa co prawda nie będzie łatwa, ale na pewno łatwiejsza niż w przypadku poprzedniej edycji, o której tyle razy wspominałem. Na ten model warto zwrócić uwagę z jeszcze z jednego powodu. Właśnie Heinkle He – 59 a nie Stukasy w dniu 3 września 1939 r. zatopiły w porcie wojennym w Helu stawiacz min ORP „Gryf” i kanonierkę ORP „Generał Haller” w porcie rybackim. Jeden z czterech atakujących samolotów został zestrzelony w bardzo nietypowy sposób – z karabinu maszynowego umieszczonego na platformie zbudowanej na wierzchołkach kilku wysokich sosen. Choćby z tego powodu warto sięgnąć po model „Krowy” jak o Heinklach mówili Obrońcy Helu. 

 

Dziękuję firmie Special Hobby za przekazanie modelu na potrzeby recenzji

Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Partnerzy

           

 

Kluby modelarskie

 

 
       
                 
                 

 

DMC Firewall is a Joomla Security extension!