Okręt lotniczy HMS Pegasus - 1/700 - AJM Models - Test Shot!

 Model:
- AJM Models - HMS Pegasus 1915 - model testowy
Kleje:
- cyjanoakrylowe (żel i rzadki)
Farby:
- Bilmodelmakers, Vallejo, Italeri, AK Interactive
Chemia modelarska:
- Płyn do zmiękczania kalkomanii Mr. Mark Setter
- Sidolux,
- Matt Verniks - Vallejo
- kredki AK Interactive

Na przetestowanie tego modelu, zanim firma AJM Models skieruje go do produkcji i później na rynek nie trzeba mnie było dwa razy namawiać. Pomimo, że wiedziałem z czym to się wiąże – praca na tempo, z niepełną bo dopiero opracowywaną instrukcją, poleganie na renderach i zdjęciach a także czasem na modelarskiej intuicji specjalnie mi nie przeszkadzało. Oryginalna sylwetka, efektowny Dazzle Camo, wodnosamoloty na pokładzie i nie tylko sprawiły, że bez namysłu podniosłem rzucona mi rękawice.

Cóż to za okręt będzie bohaterem tej relacji? Brytyjski okręt lotniczy HMS „Pegasus”. Co ciekawe spotyka się także określenie lotniskowiec mieszany. Chodziło po prostu o to, że w czasach Wielkiej Wojny z wykorzystaniem samolotów w wojnie na morzu i z użyciem ich z pokładów okrętów dopiero eksperymentowano, zanim na morzach pojawiły się lotniskowce w kształcie znanym obecnie, można było spotkać różne pływające dziwolągi, metodą prób i błędów  przystosowywane do prowadzenia operacji z użyciem samolotów. 

HMS „Pegasus” był jednym z takich właśnie okrętów. Jego budowę zleciała Great Eastern Railway Company. Według pierwotnych założeń miał to być statek pasażerski, który miał nosić nazwę S/S „Stockholm”. Jednostkę zwodowano w 1914 roku w stoczni John Brown & Company z Clydebank w Szkocji. Z uwagi na wybuch wojny budowę statku zawieszono, zaś w dniu 27 lutego 1917 r. zakupiła go Royal Navy w celu przebudowy na okręt lotniczy, z którego mogły operować zarówno samoloty z podwoziem kołowym jak i hydroplany. W tym celu na dziobie i rufie zabudowano dwa hangary wyposażone w dźwigi do obsługi samolotów. Grupę powietrzną (o ile tu można użyć tego sformułowania) HMS „Pegasus” stanowiło pięć samolotów myśliwskich Sopwith 2F.1 Camel, oraz cztery wodnosamoloty (Short 184 i Fairey Camapania). W celu umożliwienia startu samolotów myśliwskich na dziobie zabudowano platformę startową o długości 25 m i szerokości 9,5 m. Wcielenie do służby nastąpiło w dniu 28 sierpnia 1917 r. Okręt wykorzystywano głownie do szkolenia pilotów, mających w przyszłości operować z innych większych jednostek. Operował on głównie na wodach Morza Północnego.  Bardziej aktywne były lata 1919 i 1920 kiedy to HMS „Pegasus” brał udział w brytyjskiej interwencji przeciwko bolszewikom w północnej Rosji i na Morzu Czarnym. Po jej zakończeniu okręt do 1924 r. pozostawał w składzie Floty Śródziemnomorskiej. Następnie został skierowany na Daleki Wschód, do Singapuru. W 1925 roku został przeniesiony do rezerwy, zaś w 1931 roku został sprzedany na złom. 

Taki właśnie ciekawy okręt stał się przedmiotem zainteresowania firmy AJM Models. Producent ten o dawna lubuje się w oryginalnych konstrukcjach, więc pojawienie się tego zestawu w ofercie producenta nie powinno budzić zdziwienia. Model został opracowany w podziałce 1/700, w konwencji „do linii wodnej” w technologii odlewu żywicznego. Zatem wszystko po staremu, AJM Models nie wprowadza żadnych rewolucji w kwestiach związanych z wydawaniem swoich miniatur. Zestaw to odlewy z ciemnoszarej żywicy, a więc kadłub, nadbudówki i część elementów wyposażenia a także spora fot otrawiona blaszka, kalkomanie oraz sześć miniatur samolotów, które także składają się elementów żywicznych i fototrawionych. 

Jakość elementów żywicznych i fototrawionych nie budzi zastrzeżeń, nie znalazłem żadnych wad produkcyjnych a pamiętać trzeba, że nie miałem do dyspozycji finalnego produktu a model testowy. Widać, to choćby na blaszce, gdzie kilka elementów trzeba będzie dodać, kilka umieścić inaczej. Moim zadaniem było miedzy innymi powyłapywanie tego wszystkiego i poinformowanie producenta, aby wyeliminować  wszystkie „grzeszki” zanim modele trafią do rąk modelarzy. 

Budowa miniatury także nie przyniosła jakiś rewolucji warsztatowych z mojej strony. Sklejenie wszystkiego co się da w większe segmenty, sprawdzenie czy pasuje. Generalnie wszystko było bez zarzutu, trochę problemów może sprawić montaż hangaru, ale o tym za chwilę.

Malowanie tego modelu to także wypraktykowany na wcześniejszych modelach tego producenta proces. Podstawowy kolor nałożony aerografem pozostałe paski, trójkąty i kwadraty Dazzle Camo nanosiłem przy pomocy retuszerskich pędzelków. Oczywiście niezliczoną ilość razy musiałem sprawdzać, czy wszystko się z sobą zgrywa no i oczywiście retuszować, wszystko co wymagało tego zabiegu. 

Mocną częścią tego modelu są oczywiście miniatury samolotów. Są jednak one dość trudne do złożenia z uwagi na ilość części i niewielkie rozmiary. W zestawie mamy ich sześć, ja po analizie zdjęć stwierdziłem, że więcej niż pięć nie uda się w sensowny sposób upchnąć. Czyli tak – Fairay Campania na pokład rufowy, Jeden Short 184 ze złożonymi płatami do hangaru, drugi pod dźwig, Camele – jeden na pokład przed dziobowym hangarem, drugi na platformę startową. Najwięcej problemów z upchnięciem Shorta do hangaru, przez wrota z uchylonymi częściowo żaluzjami nie chciał wejść, od góry przez konstrukcję hangaru także, nie miałem wyjścia, musiałem zdemontować część tej konstrukcji, umieścić wodnosamolot, wkleić z powrotem i dopiero przykryć hangar dachem. Dach hangaru to chyba najbardziej newralgiczny element modelu. Uczulam tych, co będą go budować, żeby w tym miejscu bardzo uważali, konieczne będzie szpachlowanie miejsc łączenia. Sam nawet rozważałem wykonanie dachu we własnym zakresie z cienkiego hipsu, ale stwierdziłem, że skoro model testowy, to trzeba użyć tego co dał producent. Dałem jedna radę. Umieszczenie pozostałych samolotów na swoich miejscach nie stanowiło problemu. Ostatniego Shorta umieściłem na swoim miejscu już po zakonczeniu prac nad modelem i umieszczeniu go na podstawce.

Zanim to jednak nastąpiło, musiałem złożyć miniaturę w całość. Potem czekała mnie zabawa z detalowaniem modelu, kolejnymi poprawkami, retuszami i rozpięciem olinowania. Potem sidoluks, ślady eksploatacji w postaci kilku zacieków przy kluzach kotwicznych i na burtach, potem matowy werniks.

Można była zatem umieścić model na podstawce. Tutaj także nie zrobiłem nic, co nie byłoby znane z moich wcześniejszych modeli. Może jedyną nowością było to, że nie pokazałem modelu jako okrętu płynącego „całą naprzód” jak to mam w zwyczaju, ale ustawiłem go w dryfie w celu postawienia na wodzie jednego z hydroplanów. 

Firma AJM Models ma w ofercie różne zestawy. Są prostsze i bardziej komplikowane, zresztą sam kilka razy wskazywałem te prostsze, jakby ktoś zdecydował się na przygodę z mikromodelarstwem żywicznym. Model HMS „Pegasus” nie należy jednak do tych prostych. Wbrew pozorom ma on dość skomplikowaną architekturę o samolotach i malowaniu nie wspominając. Jest zestaw dość wymagający, ale uzyskany efekt powinien wynagrodzić cały trud włożony w pracę nad nim.

 

Dziękuję firmie AJM Models za udostępnienie modelu na potrzeby relacji

Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski

 

 

Partnerzy

         

Kluby modelarskie

 

 
       
                 
                 

 

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd