Koszaliński Portal Modelarski

Bristol „Fighter” in Polish Service - Kalkomanie ModelmMaker Decals

Email Drukuj PDF

Zestaw: Bristol „Fighter” in Polish Service
Skala: 1:72 D72094
1:48 D48094
1:32 D32094
Producent: ModelMaker Decals
Tworzywo: kalkomania

Samolotu Bristol F2b „Fighter” nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. To jedna z najbardziej znanych konstrukcji  lotniczych z okresu I Wojny Światowej, która także miała znaczny udział w historii Polskiego Lotnictwa w jego początkowym, pionierskim okresie. Ponieważ na rynku modelarskim dostępne są doskonałe modele tego samolotu w najbardziej popularnych skalach, aż prosiło się o wykonanie repliki F2b w polskim malowaniu. Tu jednak modelarze byli zdani na własne umiejętności ponieważ nie było odpowiednich zestawów kalkomanii.

 

Sytuacja zmieniła się, kiedy to w październiku 2017r. kołobrzeska firma ModelMaker Decals opracowała i wydała zestawy kalkomanii umożliwiających wykonanie modelu „Fightera”  w polskim malowaniu. Każdy z zestawów bez względu na skalę zawiera kalkomanie dla pięciu malowań:

Bristol F2b Fighter, wersja z silnikiem Rolls-Royce Falcon III, Warszawa, lipiec – sierpień 1920,
Bristol F2b Fighter, nr 20.09, Wyższa Szkoła Pilotażu, Grudziądz, 1922/1923,
Bristol F2b Fighter, nr 20.29, Eskadra Treningowa, 3 Pułk Lotniczy, Poznań, 1926,
Bristol F2b Fighter, nr 20.71, 5 Eskadra Wywiadowcza, 3 Pułk Lotniczy, Poznań – Ławica, wrzesień 1923,
Bristol F2b Fighter, nr 20.89, Oficerska Szkoła Lotnictwa w Dęblinie. Samolot rozbił się w dniu 14.04.1928r. w Dęblinie. W katastrofie zginęła załoga – instr. pil. sierż. S. Robak, uczeń sierż. Pochor. J. Szneider.

Zestawy opracowano można rzec „na bogato” (kalkomanie w skali 1/32 zawierają także maski). Arkusik w skali 1/72 ma już spore wymiary, zaś w skali 1/48 jest wręcz imponujący, o skali 1/32 już nie wspominam. Ale cóż F2b nie był małym samolotem. Zestawy MadelMaker Decals zwierają wszystko co potrzeba, aby nasza replika pięknie prezentowała się w polskim mundurku. Mamy zatem napisy eksploatacyjne, godła, numery, kokardy, które w przypadku jednego z malowań wystawały trochę spod szachownic.

No właśnie, szachownic… W omawianych zestawach zamieszczono ich aż trzy rodzaje, które troszkę różnią się pomiędzy sobą i od szachownic do których jesteśmy przyzwyczajeni. Te właśnie różnice wywołały ostatnio sporo kontrowersji, a to za sprawą publikacji „Polish Wigs vol.22” autorstwa J. T. Kopańskiego wydanej przez Wydawnictwo Stratus. Kontrowersje wynikały ze sposobu interpretacji archiwalnych fotografii, które były podstawą do wykonania plansz barwnych na potrzeby tego wydawnictwa, a także omawianych w tym miejscu zestawów kalkomanii. Według autorów szachownice na F2b (między innymi) były malowane od szablonów, a czerwone pola nie stykały się z sobą bezpośrednio, ale przy pomocy ukośnych, cienkich, ledwo widocznych kresek. Taka interpretacja szachownicy wywołała reakcję w postaci opublikowanej w jednym z czasopism modelarskich recenzji, która przeczytałem z bardzo dużym zażenowaniem. Nie chodziło o zarzuty tylko o mocno obraźliwy ton w którym brakuje tylko wulgaryzmów i który w żadnym wypadku nie powinien mieć miejsca. Zostawmy jednak ten temat, każdy pisze jak umi…

No tak, nowe kalkomanie ModelMakera są opracowane we współpracy ze Stratusem… Naklejać czy nie? Oto jest pytanie. Swego czasu słyszałem opinie podważające rzetelność Startusa jako wydawnictwa.  W takich sytuacjach staram się jednak wyjaśnić sprawę, tak na własny użytek. Nie jestem żadnym mentorem i daleko mi do narzucania swego zdania innym jako jedynie słusznej prawdy objawionej. Zacząłem od przejrzenia posiadanych przeze mnie zdjęć F2b w polskim malowaniu. Posiadałem je w kilku publikacjach, wydanych co prawda bardzo dawno temu. Jednym z nich była książeczka T. J. Kowalskiego „Godło i barwa w lotnictwie polskim 1918 - 1939” wydana jako 9-ta pozycja w serii „Biblioteczka Skrzydlatej Polski”. Jest tam opublikowane zdjęcie polskiego „Figtera”, którego szachownice wzbudziły moje podejrzenia już jako kilkunastoletniego chłopaka. Coś było z nimi nie tak, tylko wtedy nie potrafiłem stwierdzić co. To samo zdjęcie opublikowano w książce „Godło i Barwa w Lotnictwie Polskim” T. Królikiewicza. Fotografia lepsza jakościowo i te szachownice się tak nie rzucają w oczy, ale jednak coś dalej jest na rzeczy. Poniżej prezentuję kilka zdjęć jakie w wolnej chwili "wyguglowałem" w internecie.

Źródło: Internet

Potem dotarłem do zdjęć stanowiących podstawę do wykonania plansz barwnych w „Polish Wings vol.22”. Muszę stwierdzić, że mnie to przekonało, że szachownice były jednak malowane za pomocą szablonów. No bo dlaczego w końcu nie? Poniższe zdjęcia nie pozostawiają złudzeń.

Źródło: Zbiory Wydawnictwa Stratus.

Nie sądzę żeby zdjęcia zostały w jakiś nie właściwy sposób zinterpretowane, jeśli chodzi o parametry ich wykonania takie jak jasność, ostrość czy kontrast, na pewno autorzy tych zdjęć nie zaprzątali sobie głowy, że za blisko 100 lat, ktoś będzie się rozwodził nad wyglądem szachownicy podczas budowy małego, plastikowego samolociku. Poza tym nie sądzę, że wszystkie osoby fotografujące te samoloty popełniły te same błędy przy ustawianiu parametrów aparatów fotograficznych, w czasie robienia zdjęć. Pamiętać należy także, że wszystkie te zdjęcia zostały wykonane nie tylko przez różne osoby, ale także w różnych miejscach i czasie. Daleki jestem także od snucia teorii spiskowych, że zdjęcia zostały elektronicznie przerobione na potrzeby publikacji. Nie będziemy sobie żałować zdjęć polskich samolotów, na koniec jeszcze dwa, po raz kolejny widać sposób malowania szachownic:

Źródło: Zbiory Wydawnictwa Stratus.

Nie będę się w tym miejscu zwracał z dramatycznym apelem do modelarzy: NAKLEJAJCIE TE KALKI! lub NIE NAKLEJAJCIE TYCH KALEK! (niepotrzebne skreślić), bo to nie ma najmniejszego sensu. Każdy modelarz ma swój rozum i sam podejmie decyzję, czym przyozdobi budowany przez siebie model tego pięknego samolotu. Sam osobiście, jeśli wezmę na warsztat „Fightera” (oj, korci mnie to malowanie z Grudziądza), użyję całego zestawu kalkomanii ModelMakera, łącznie z szachownicami. Oczywiście nie zamierzam tu nikomu narzucać swojego zdania, jako jedynie słusznego. Każdy zrobi jak będzie chciał – w końcu w podręcznych magazynkach odpowiednie szachownice się znajdą. Na zakończenie warto jednak zwrócić uwagę na kwestie czysto techniczne związane z wyborem zestawu do budowy. Nie wszyscy producenci oferują zestawy z oboma wersjami silnikowymi, dlatego należy dokładnie rozważyć zakup, żeby nie narażać się na niepotrzebne wydatki. Samolot i kalkomanie są jednak warte tego, żeby poświecić im trochę pracy, by na koniec wzbogacić swe zbiory kolejną piękną repliką z biało – czerwonymi szachownicami.

 

Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski