W Pudle - samoloty myśliwskie FW-190D-9, FW-190D-15 - 1/72 - IBG Models

 

Początkowo niezbyt chętnie przyjąłem do wiadomości, że polscy producenci postanowili zabrać się za jednosilnikowe samoloty myśliwskie z okresu II Wojny Światowej. Jak większość modelarzy w Polsce oczekiwałem kontynuacji produkcji modeli samolotów polskiej konstrukcji, szczególnie z okresu przedwojennego. Kiedy jednak zobaczyłem jakie efekty można osiągnąć przy dzisiejszych technologiach projektowania i produkcji modeli, moje podejście uległo radykalnej zmianie. Dlatego kiedy IBG Models zapowiedziała wydanie serii modeli myśliwców Focke Wulfa i to słynnych Dor, bardzo się ucieszyłem, bo to jeden z moich ulubionych samolotów ostatniej wojny. Piękna, rasowa sylwetka, efektowne malowania, zaś przynależność państwowa nie miała w tym wypadku żadnego znaczenia.

Zapowiedź wydania tych modeli zaskoczyła nie tylko mnie, wywołała prawdziwą sensację. Dużym zaskoczeniem była także nieco inna filozofia tych zestawów, polegająca na ich maksymalnym zdetalowaniu poprzez dodanie bardzo dużej liczby elementów wnętrza i faktury płatowca, a także wydaniu praktycznie każdej wersji czy nawet podwersji produkcyjnej. Jako pierwsze na rynek trafiły zestawy umożliwiające budowę myśliwca FW-190 D-9 wczesnych serii produkcyjnych oraz prototypu wersji FW-190 D-15, nieco później dwie kolejne podwersje D-9, późnych serii produkcyjnych. Właśnie one oraz wspomniana wcześniej D-15 będą tematem niniejszej recenzji. Postanowiłem omówić dokładnie zestaw 72545 („Over Czech Lands”) zaś później skupić się na różnicach pomiędzy pozostałymi zestawami. Mam nadzieję, że się nie pogubimy.

FW 190D-9 Over Czech Lands

Model: FW 190D-9 Over Czech Lands
Nr kat.: 72545
Skala: 1:72
Producent: IBG Models
Tworzywo: model wtryskowy, elementy fototrawione
Malowanie: 3 x Niemcy

Pierwsze, co rzuca się w oczy to wielkość pudełek, w jakie pakowane są zestawy z Dorami. Są one nieco większe od tych, które znamy z modeli Łosi czy Karasi. Szata graficzna jest bez zmian a boxarty bardzo efektowne. Zwiększenie objętości pudełek jest jak najbardziej uzasadnione, ponieważ ramek z elementami jest dość sporo, zwłaszcza, że mamy do czynienia z modelem jednosilnikowego samolotu myśliwskiego o niewielkich przecież wymiarach. Tworzywo użyte do produkcji to szary oraz przezroczysty polistyren. Szarych ramek jest aż siedem, zaś przezroczysta pojedyncza. Pod tym względem IBG Models stosuje swoje sprawdzone od wielu lat patenty polegające na opracowaniu jednej lub kilku ramek wspólnych dla wszystkich zestawów danej serii, a następnie dodawaniu ramek zawierających elementy charakterystyczne dla danej wersji czy odmiany.

Tak jest właśnie w przypadku nowych modeli długich Fok. Wspólne dla wszystkich zestawów są ramki „A”, „B” oraz „J”. Na pierwszych dwóch rozmieszczono głownie detale wnętrza, ale także podwozia, usterzenia czy też części podwieszeń. Te ostatnie to zbiorniki paliwa oraz bomba. Na trzeciej znajdują się górne części skrzydeł.

Ramki wspólne dla modeli samolotów FW-190 D-9 to z kolei „E” zawierająca połówki kadłuba, „K” z dolną częścią skrzydeł, śmigłem, maską silnika oraz chwytem powietrza do sprężarki. Ramka „Z” zawiera natomiast detale silnika Jumo 213A, zaś ramka „R” zawiera maskę silnika dedykowaną właśnie do tego zestawu czyli późnych serii produkcyjnych, produkowanych w zakładach Sorau, Marienburg (Malbork) a także Cottbus. Jak widać można zrobić także wczesną wersję D-9, zaś żeby lepiej poznać subtelne różnice pomiędzy poszczególnymi wariantami tych samolotów, warto odwiedzić stronę producenta i pobrać specjalnie opracowany plik pdf.

 Wspólna dla wszystkich zestawów jest ramka z oszkleniem, którą omówię później a także blaszka z detalami fototrawionymi. Jest ona dość spora, a znajdują się na niej elementy wnętrza – kokpitu oraz luków podwozia, stabilizatory bomb oraz całkiem spora ilość przydatnych drobiazgów. Jest także szablon do wytrasowania w dolnej części kadłuba. Pomysłowe rozwiązanie.

Jak zaznaczyłem powyżej nowym modelom IBG Models przyświeca nieco inna niż dotychczas filozofia. Zestawy te mają być maksymalnie zdetalowane, zarówno jeśli chodzi o wnętrze, o czym za chwilę, ale także jeśli chodzi o odtworzenie faktury powierzchni płatowca. Delikatne, wyraźne i przede wszystkim wgłębne linie podziału blach to standard od wielu lat, co nie podlega zresztą dyskusji. W przypadku Dor producent wyszedł nieco na przeciw ostatnim oczekiwaniom modelarzy, umieszczając na wszystkich powierzchniach zewnętrznych modeli charakterystyczną siatkę szwów nitowych. Właśnie odnośnie tych nitów czytałem swego czasu krytyczne uwagi, że za duże i nie w skali. No fakt, może nie są tak delikatne i finezyjne, jak w przypadku modeli Bf-109E wydanych nie tak dawno przez Special Hobby i Eduarda, ale czy złe? Moim zdaniem nie, co więcej, nie zdziwiłbym się, gdyby to był celowy zabieg. Należy pamiętać, że wielu modelarzy, zwłaszcza na zachodzie Europy maluje swe miniatury przy pomocy pędzli, przez co powłoka lakiernicza jest znacznie grubsza, niż w przypadku aerografu, który z kolei mocno rozpowszechnił się w Polsce. Chcąc zatem dotrzeć do jak największej liczby odbiorców ze swoim produktem, producent musiał pójść na swego rodzaju kompromis i zrobić imitacje nitów, tak, żeby nie zniknęły podczas malowani pędzlem. Doświadczony modelarz może natomiast przy odpowiednim położeniu podkładów, surfacerów a następnie cieniowania i wascha uzyskać satysfakcjonujący efekt, gdzie nity nie będą tak mocno rzucać się w oczy. Lotki oraz pozostałe powierzchnie sterowe opracowano jako osobne elementy, jedynie, jeśli ktoś chce zrobić klapy w pozycji wychylonej, czeka go nieco przeróbek i użycie któregoś z dostępnych na rynku zestawów fototrawionych.

Podobnie szczegółowo producent potraktował inne elementy modelu zwłaszcza wnętrze. Kokpit z pełnym wyposażeniem to norma. Tablica przyrządów oraz panele boczne mają bardzo wyraźne imitacje zegarów oraz wszelkiego rodzaju manetek. Nie mamy do nich co prawda blaszek ale kalkomanie, patent znany z wcześniejszych modeli. Fototrawione mamy za to pasy pilota, pedały orczyka oraz kilka innych drobnych detali. Płaskie i ubogie luki podwozia to jakiś czas temu była zmora większości zestawów w skali 1/72. Na szczęście to także już historia, bo producenci wiedzą, że to bardzo ważne miejsca w modelach. Wie o tym także IBG Models, bo lukom podwozia nie można tu nic zarzucić. Odpowiednio głębokie i świetnie zdetalowane.  Nie tylko plastikiem, ale także fototrawkami. Cechą charakterystyczną luków podwozia w FW-190 D był brak czegoś w rodzaju sklepienia w centralnej części, we wnękach w które wchodziły koła. Widać zatem tam było doskonale całą tylną cześć silnika wraz z osprzętem. IBG Models wzięło to pod uwagę. Mamy zatem kompletną makietę silnika Jumo 213A wraz z ramą i osprzętem a także kadłubowe karabiny maszynowe wraz zasobnikami amunicji. To wszystko montujemy na wrędze wraz z dźwigarem i doskonale będzie widoczne przez luk podwozia. Mając to wszystko można się pokusić o otwarcie pokryw silnika czy karabinów maszynowych.  Producent jednak tego nie przewidział i musimy te modyfikacje wykonać we własnym zakresie. Polegać one powinny na możliwie najdelikatniejszym wycięciu potrzebnych nam pokryw i wykonanie we własnym zakresie imitacji ich konstrukcji wewnętrznej. Łatwe to nie będzie, ale nie niemożliwe. W przyszłości pojawią się zapewne żywiczne zamienniki tych elementów, więc będzie łatwiej.

Oszklenie projektant zestawu umieścił na jednej ramce. Znajdziemy tam wiatrochron, imitację celownika Revi oraz osłony kabiny w liczbie czterech. Czemu tyle? Bo mamy dwa warianty do wyboru, a do tego opcję kabiny otwartej lub zamkniętej. Jakość oszklenia nie budzi zastrzeżeń, jest cienkie, przejrzyste, nie ma efektu soczewki, zaś ramy oszklenia poprowadzone równo i czysto. Ponadto także na osłonach kabiny znajdziemy linie nitów, oczywiście w miejscu, gdzie w oryginale było aluminium.

Kalkomanie to aż dwa arkusiki. Pierwszy z nich to stencile i to w takiej ilości, że nie powstydziłby się ich model współczesnego odrzutowca. Do tego wspomniane już wcześniej kalki na tablicę przyrządów i konsole boczne. Z kalkomaniami produkowanymi na potrzeby IBG Models przez Techmod nie miałem problemów, więc nie powinno być ich także i tym razem. Co do meritum, także się nie można przyczepić. Co więcej, większość napisów można odczytać, co prawda trzeba do tego użyć szkła powiększającego, ale można. Drugi arkusik to oznaczenia oraz znaki przynależności państwowej, są także swastyki (nie ma ich na boxartach) co prawda dzielone na pół, ale lepiej nie wywoływać dziwnych i niezręcznych sytuacji.

Dołączone do zestawu kalkomanie umożliwiają wykonanie modelu w jednym z trzech malowań. Wszystkie, jak tytuł wskazuje, operowały bojowo nad terytorium dzisiejszych Czech. Wszystkie z maja 1945 r. i bardzo charakterystyczne dla Lufwaffe z końcowego okresu wojny. Problemy ze wszystkim, a więc także i z farbami sprawiły, że malowania te koniec końców okazały się niezwykle efektowne dla modelarzy. Podoba mi się to podejście producenta, może w przyszłości pojawią się kolejne pudełka np. z Operacji Berlińskiej czy walk na Pomorzu i Prusach Wschodnich? Zobaczymy… 

Schematy malowania, oczywiście w końcowej części instrukcji. Jak widać nic nie uległo zmianie, jeśli chodzi o sposób wydania i szatę graficzną. Dobrym pomysłem jest natomiast osobnego schematu naklejania stencili. Jest ich naprawdę sporo więc łatwo się pogubić.

FW 190D-9 Mimetall

Model: FW 190D-9 Mimetall
Nr kat.: 72536
Skala: 1:72
Producent: IBG Models
Tworzywo: model wtryskowy, elementy fototrawione
Malowanie: 3 x Niemcy

Drugi z zestawów umożliwiających budowę myśliwca FW-190 D-9 jest zatytułowany „Mimentall”, co wskazuje, że będziemy mieli do czynienia z samolotami wyprodukowanymi przez zakłady Mimentall w Erfurcie. Podstawowa, choć niewielka różnica pomiędzy tymi samolotami a egzemplarzami wyprodukowanymi przez zakłady w Cottbus lub w Malborku to wypustki po bokach pokrywy kadłubowych karabinów maszynowych. Część samolotów z Erfurtu miała także szeroki statecznik pionowy, charakterystyczny dla samolotów z rodziny Ta-152.

W oparciu o ten zestaw wbudujemy model samolotu ze zmodyfikowaną pokrywą karabinów maszynowych, ale z wąską wersją statecznika pionowego. Po prostu ramka „R” została zamieniona na ramkę „P”. Pozostałe ramki, blaszka i kalkomania ze stencilami pozostały bez zmian.

Ponieważ oznaczenia i malowania inne, to siłą rzeczy inny musi być stosowny arkusik kalkomanii. Tutaj wybór może przyprawić o ból głowy, bo dobór malowań naprawdę poważny. 

Propozycje tradycyjnie trzy, ale to jedne z najbardziej znanych malowań FW-190 D-9. Mamy zatem malowanie samolotu biorącego udział w operacji „Bodenplatte”, zaś dwa kolejne nie ustępują mu w niczym w atrakcyjności, bo oba samoloty należały do jednostek Obrony Rzeszy z charakterystycznymi kolorowymi pasami u nasady usterzenia. Posiadacze tego zestawu będą mieli nad czym się zastanawiać.

FW 190D-15 Torpedo Bomber

Model: FW 190D-15 Torpedo Bomber
Nr kat.: 72540
Skala: 1:72
Producent: IBG Models
Tworzywo: model wtryskowy, elementy fototrawione
Malowanie: 3 x Niemcy 

Trzeci prezentowany w tym miejscu zestaw ukazał się co prawda jako drugi, ale umożliwia budowę ostatniej latającej wersji długiej Foki, czyli FW-190 D-15. Zasadnicza różnica polegała na zastosowaniu innej jednostki napędowej w postaci silnika Daimler Benz DB603. Wymusiło to znaczne przekonstruowanie przedniej części samolotu. Zastosowano także inne uzbrojenie, rezygnując z kadłubowych karabinów maszynowych na rzecz działka strzelającego przez wał silnika. Planowane było także umieszczeni drugiej pary działek w skrzydłach. Zestaw jednak tego nie uwzględnia.

Uwzględnia natomiast wszystkie inne zmiany. Inna jest zatem ramka „H” z połówkami kadłuba. Na tej ramce mamy także duży chwyt powietrza do sprężarki umieszczonej na lewej burcie kadłuba. Inna jest także ramka „L” z dolną częścią płata, jest tak także śmigło dostosowane do pracy z silnikiem DB603.

FW-190 D-9 FW-190 D-15

Trzeba przyznać, że IBG Models doskonale poradziło sobie z wychwyceniem tych często subtelnych różnic pomiędzy poszczególnymi wersjami w obrębie tego samego typu samolotu. Świadczą o tym choćby powyższe zdjęcia.

Koleje różnice to oczywiście makieta silnika DB603, który umieszczono na ramce oznaczonej „Q”, oraz ramka „T” z dwoma typami maski silnika, w budowie modelu wykorzystamy tylko jedną z nich. Ponadto na dwóch małych ramkach „U” oraz „W” rozmieszczono elementy podwieszanych środków walki.

Pozostałe ramki z elementami są identyczne jak w przypadku uprzednio opisanych zestawów. Warto jednak zwrócić uwagę na jedną rzecz, że takie detale jak kołpaki śmigła, ramy silnika czy chłodnice występują w dwóch a czasem w trzech wariantach, co świadczy o tym, że modele długich Fok z IBG Models doczekają się przyszłości kolejnych wcieleń. Na koniec trzeba się także odnieść do jakości wykonania wyprasek. Nie znalazłem na nich żadnych wad produkcyjnych, nawet ślady po wypychaczach są w niewidocznych miejscach. Jakże mi przykro. 

Kalkomania także składa się z dwóch arkusików. Stencile takie jak w poprzednich dwóch zestawach, zaś na arkusiku z oznaczeniami od razu zwracają uwagę duże im kolorowe godła pułków lotniczych. Każdy kto jest choć w niewielkim stopniu zorientowany w historii Dor od razu się zorientuje, że coś jest nie tak. Tylko co?

Do dyspozycji mamy trzy warianty malowania. Po pierwsze prototyp, przebudowany zresztą w marcu 1945 r. z seryjnego egzemplarza D-9 i dwa malowania fikcyjne, klasyczny przykład Luftwaffe 1946 r. Tego typu zabieg producent już z powodzeniem zastosował przy modelu PZL P.11G Kobuz, tutaj natomiast  konkretnie popuszczono wodze fantazji. Malowania trzeba przyznać, bardzo oryginalne i efektowne, co ważne nie wzięte „od czapy” tylko nawiązujące do wcześniejszych schematów stosowanych na innych samolotach. Jak choćby projektowany wariant samolotu torpedowego, uzbrojonego w jakąś torpedo bombę czy też innego adolfowego wunderwaffena. Kompletnie nie wiem co to takiego, ale mam zamontowane w modelu Ar-234. Wiem natomiast, że charakterystyczny wężykowany kamuflaż był stosowany właśnie na tych bombowcach odrzutowych a także na torpedowych Ju-88. Tak wiec brawa za inwencję, zaś modelarze w oparciu o ten zestaw mogą tworzyć własne jednostki i własne schematy malowania, jak ktoś oczywiście lubi takie praktyki.
Trzeba przyznać, że seria modeli samolotów myśliwskich FW-190D to najlepiej opracowane modele tego producenta w skali 1/72. Zestawy bardzo szczegółowe i wnikliwie opracowane. Producent mocno się postarał zwracając uwagę nawet na najdrobniejsze szczegóły pomiędzy poszczególnymi odmianami samolotu. Są to zestawy, które umożliwiają budowę efektownych i szczegółowych miniatur praktycznie prosto z pudełka. W rękach doświadczonego modelarza mogą się przeobrazić z naprawdę piękne i bardzo wierne repliki. Na zakończenie pozwolę sobie na odrobinę prywaty. Jak zaznaczyłem na wstępie długie Foki to jedne z moich ulubionych samolotów ostatniej wojny. Swego czasu miałem na nie ostrą fazę i strasznie entuzjazmowałem się zestawami z Tamiyi i Dragona w skali 1/48. Nie przypuszczałem, że polska firma wyda zestaw w skali 1/72, który pobije te do chwili obecnej dobre zestawy na głowę. Z zadowoleniem mogę stwierdzić, że jednomiejscowe myśliwce z II Wojny Światowej stają się specjalnością polskich producentów.


Dziękuję producentowi, firmie IBG Models, za przekazanie zestawów na potrzeby recenzji.
Marcin „Marwaw” Wawrzynkowski 

Partnerzy

               

Kluby modelarskie

 

 
       
                 
                 

 

DMC Firewall is a Joomla Security extension!