W Pudle - Meteor i Vampire od Special Hobby a sprawa polska. 1/72.

Nietypowy tytuł tej recenzji oraz drugi tom książki „Polish Fighter Colours 1939 – 1947” mogą sugerować związki polskich pilotów z dwoma pierwszymi typami samolotów myśliwskich o napędzie odrzutowym, użytkowanymi przez RAF pod koniec II Wojny Światowej i bezpośrednio po niej. Dokładnie o to chodziło. Zarówno na Meteorach jak i na Vampire latali polscy piloci, zaś przekazane nam do recenzji przez firmę Special Hobby modele obu tych samolotów są doskonałą okazją, aby przyjrzeć się im przez pryzmat, chyba najwybitniejszego polskiego pilota, który zasiadał za ich sterami – Janusza „Zury” Żurakowskiego.

Janusz Żurkowski (1914-2005) to legenda lotnictwa, zaś jego życiorys może stanowić kanwę nie tyle filmu co wręcz serialu telewizyjnego. Jeszcze przed wojną został pilotem doświadczalnym. Brał udział w Kampanii Wrześniowej w składzie 161 Eskadry Myśliwskiej. Po zakończeniu walk we wrześniu 1939 r. przedostał się do Wielkiej Brytanii. Początkowo walczył w dywizjonach brytyjskich, zaś następnie w Polskich Siłach Powietrznych. Dowodził 316-tym Dywizjonem Myśliwskim, a następnie Skrzydłem Myśliwskim bazującym w Northolt. Wojnę zakończył w stopniu kapitana z 3 zwycięstwami pewnymi, jednym prawdopodobnym oraz jednym samolotem uszkodzonym. Odznaczony został między innymi orderem Viritutti Militari oraz Krzyżem Walecznych.
Po wojnie pozostał w Wielkiej Brytanii, gdzie ukończył Imperialną Szkołę Pilotów Doświadczalnych w Boscombe Down. Tam zapoznał się z większością nowych typów samolotów używanych zarówno przez RAF, ale także przez Royal Navy. W tym właśnie okresie wykonał swoje pierwsze loty na samolotach odrzutowych – myśliwcach Gloster Meteor oraz DH.100 Vampire. Po demobilizacji podjął pracę pilota doświadczalnego w Zakładach Gloster, gdzie między innymi brał udział w programie rozwoju myśliwca Gloster Gladiator, oblatywał prototypy jego kolejnych  odmian. Dał  się poznać jako mistrz akrobacji lotniczych, przy czym opracowane przez niego i następnie wykonane dwie od kilkunastu lat nowe figury akrobacyjne – „Zurabatic Cartwheel” i „Falling Leaf”, uważane były przez fachowców jako awykonalne. Długie analizy teoretyczne oraz żmudne obliczenie dały w końcu oczekiwane efekty. Pierwszy raz zaprezentowane publicznie podczas pokazów lotniczych w Farnborough przeszły do legendy. Janusz „Zura” Żurakowski już wcześniej zaliczał się do grona najwybitniejszych pilotów doświadczalnych takich jak John Derry czy Neville Duke. 

Janusz Żurakowski jako pilot 316 Dywizjonu Myśliwskiego PSP w Wielkiej Brytanii (zdjęcie: Alchetron.com) Janusz Żurakowski jako pilot doświadczalny Zakładów Gloster. W tle samolot myśliwski Gloster Meteor (Zdjęcie: Alchetron.com)

 

Współpracę z Glosterem Janusz Żuroakowski zakończył w 1952 r. Wraz z rodziną zamieszkał w Kanadzie. Podjął pracę pilota doświadczalnego w zakładach Avro Canada. Brał udział w programie myśliwca przechwytującego CF-100, zaś później w 1958 r. w programie naddźwiękowego samolotu myśliwskiego Avro CF-105 Arrow. Była to bardzo nowatorska konstrukcja wyprzedająca o dziesięciolecia swoją epokę. Samolot ten miał znaczącą szansę by wpłynąć na równowagę sił pomiędzy NATO a ZSRR w szczytowym okresie Zimnej Wojny. Plany te jednak pokrzyżowała nieprzemyślana i polityczna decyzja premiera Diefenbekera o wstrzymaniu całego programu a następnie w lutym 1959 r. o jego całkowitym anulowaniu. Znany z głoszenia populistycznych haseł premier Diefenbaker nakazał ponadto zniszczenie wszystkich zbudowanych prototypów ale także całej dokumentacji projektowej. Decyzja o likwidacji programu Arrow miała także ukazanie rzekomej rozrzutności poprzedniej ekipy politycznej, ale w efekcie doprowadziła do zwolnienia z pracy z dnia na dzień około 13 tysięcy pracowników zakładów Avro i Orenda a w konsekwencji do likwidacji całego kanadyjskiego przemysłu lotniczego. Po zakończeniu programu Avro Arrow, Janusz Żurakowski zakończył swoją karierę pilota doświadczalnego. Osiadł w miejscowości Barry’s Bay gdzie wraz z żoną prowadził popularny wśród Polonii ośrodek wypoczynkowy Kartuzy Lodge.   
Jeżeli tą krótką notką biograficzną wzbudziłem zainteresowanie postacią Janusza Żurakowskiego polecam także znakomicie napisaną jego biografię. Dzieło autorstwa Billa Zuka ma tytuł „Janusz Żurakowski – Legenda Przestworzy”.
Teraz zatem można skupić się na modelach samolotów z którymi Janusz Żurakowski zetknął się w czasie swej bogatej kariery pilota doświadczalnego.   

W Pudle - samolot myśliwski DH.100 Vampire Mk.3 „European and American Operators” -1/72 - Special Hobby


Model: DH.100 Vampire Mk.3 „European and American Operators”
Nr kat.: SH 72453
Skala: 1:72
Producent: Special Hobby
Tworzywo: model wtryskowy
Malowanie: 1 x Wielka Brytania, 1 x Meksyk, 1 x Norwegia, 1 x Kanada

Samolot myśliwski DH.100 Vampire jako miniatura w skali 1/72 doczekał się już w Special Hobby kilku wcieleń, różniących się pomiędzy sobą doborem wersji, jak i malowań. Ostatnia propozycja czeskiego producenta to wersja Mk.3, zaś sam zestaw nazwano „European and American Operators”. Wskazuje to jednoznacznie jakimi schematami malowań będziemy dysponować. Zestaw zapakowano w malutkie otwierane z boku pudełko. Szata graficzna nie zmieniła się w żaden sposób. Wierzch zdobi bardzo ładna grafika przedstawiająca egzemplarz w barwach lotnictwa wojskowego Kanady, zaś spód boczne sylwetki proponowanych przez producenta schematów malowania.  

Zawartość pudełka stanowi torebka z zawartością dwóch ramek wtryskowych wykonanych z szarego plastiku, jedna przezroczysta, kalkomania oraz instrukcja.  Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Elementy wtryskowe pozbawione są jakiś straszliwych wad produkcyjnych w postaci nadlewek czy jamek skurczowych, tak uwielbianych przez polskich modelarzy, zwłaszcza tych którzy jeszcze nie zdążyli się dowiedzieć do czego służy skalpel czy kostka ścierna. Ja sam zazwyczaj przechodzę nad tym do porządku dziennego i po prostu takie rzeczy poprawiam, ale chyba nie jestem do końca normalny.

Swojego dobrego zdania na temat podstawowych elementów zestawu nie zmieniłem nawet po dokładniejszym zapoznaniu się z zawartością obu ramek wtryskowych. Poszczególne podzespoły czysto odlane, wyraźny detal i całkiem sporo elementów. Jeżeli do tego dołożymy nie przesterowane w żadną stronę wklęsłe linie poszycia, gdzie nie gdzie nity, to naprawdę jest się z czego cieszyć. Model ma podział technologiczny typowy bardziej dla współczesnych odrzutowców, niż dla samolotów w wczesnego okresu powojennego. Mam tu na myśli podział kadłuba na część górną i dolną. Belki ogonowe mają już podział klasyczny, podobnie jak skrzydła. Z uwagi na konstrukcję samolotu trzeba będzie uważać podczas montażu, żeby zachować prawidłową bryłę i geometrię modelu.

Ramka przezroczysta w niczym nie ustępuje jakością pozostałym, omówionym powyżej. Dysponujemy dwoma rodzajami osłony kabiny, przy czym wiatrochron wykonano jako oddzielny element, co umożliwi nam wykonanie kabiny w pozycji otwartej. Na tej ramce znajdują się także końcówki skrzydeł, co z kolei ułatwi wykonanie świateł pozycyjnych. Są dwa rodzaje takich właśnie końcówek, ale wykorzystamy jedynie jeden typ. Jeśli chodzi o kwestę przejrzystości elementów przezroczystych, to nie zastrzeżeń.

Kalkomania to z kolei całkiem spory arkusz, no bo przecież elementy do czterech malowań, do tego komplet stencili a także zegary na tablicę przyrządów oraz pasy pilota. Sprawiają dobre wrażenie, może przy dużym powiększeniu detale mogą przestać być wyraźne, ale z drugiej strony bez przesady. Drukiem kalkomanii na potrzeby Special Hobby zajmuje się od pewnego czasu Eduard. Nie miałem okazji jeszcze sprawdzić w praktyce jak te kalkomanie się nakładają, ale pewnie okazja zdarzy się niebawem. 

Skoro o malowaniach mowa to jest ich cztery i to z różnych stron świata, przy czym wszystkie bardzo efektowne, i jeżeli ktoś zamierza zrobić ten model w jednym z malowań zaproponowanych przez producenta, wybór może być trudny. 

Schematy malowania znajdują się oczywiście na końcu instrukcji, zaś w jej przypadku podobnie jak w przypadku szaty graficznej pudełka nic się nie zmieniło. Rysunki czytelne, jest trochę propagandy, ale z uwagi na wykaz dodatków w postaci blaszek i żywic jakie oferuje CMK i Eduard są to informacje bardzo przydatne. 

W tym miejscu należałoby się opisać w jaki sposób DH.100 Vampire miał udział w lotniczej karierze Janusza Żurakowskiego. Pierwszy kontakt z tym samolotem miał podczas stażu w Imperialnej Szkole Pilotów Doświadczalnych w Boscombe Down. Jednakże nie były to maszyny w wersji Mk.3 lecz Mk.1 różniących się innym kształtem stateczników pionowych. Janusz Żurakowski latał na egzemplarzach TG/386 oraz TG/274/G. Te dwie maszyny są doskonale udokumentowane w II tomie „Polish Figter Colours 1939-1947” Są schematy malowania oraz całkiem sporo dobrej jakości zdjęć. Są także zdjęcia samolotów TG386, TG/330 oraz TG276. Kwesta natomiast styczności Janusza Żurkowskiego z wersją Mk.3 pozostaje otwarta, należałoby dokładnie prześledzić powojenny okres lotniczej działalności naszego wielkiego pilota, może jakieś informacje na ten temat wypłyną.

Przeróbka wersji Mk.3 na Mk. 1 nie ma natomiast najmniejszego sensu, no chyba że ktoś lubi dokładać sobie niepotrzebnej pracy. Special Hobby oferuje bowiem także model DH.100 Vampire Mk.1. Jeżeli sięgniemy po zestaw oznaczony numerem SH72383 bez niczyjej łaski skleimy sobie model samolotu TG/274/G, gdyż oznaczenia dla tej właśnie maszyny przewidział producent.

 

W Pudle - Samolot rozpoznawczy Gloster Meteor PR Mk.10 „High- Altitude Photo-Recce Version” - 1/72 - MPM Productions

Model: Gloster Meteor PR Mk.10 „High- Altitude Photo-Recce Version”
Nr kat.: No. 72560
Skala: 1:72
Producent: MPM Productions
Tworzywo: model wtryskowy, elementy żywiczne
Malowanie: 5 x Wielka Brytania

Gloster Meteor to także temat popularny wśród producentów modeli. Special Hobby oraz siostrzane firmy wydały kilka zestawów tego samolotu w skali 1/72. Nie tak dawno opisywałem model odmiany T.Mk.7 wydany przez Azur. Najnowszą odsłoną Meteora jest z kolei miniatura odmiany rozpoznawczej PR Mk.10 wydanej pod marką MPM Production. Czemu akurat tak? Czytałem różne opinie na ten temat. Osobiście uważam, że to próba przywrócenia do życia marki swego czasu bardzo popularnej wśród modelarzy. Pierwsze wydanie tego modelu miało miejsce w 2010 r. A zatem jest to wznowienie. Warto zatem przypomnieć sobie co zawiera ten zestaw, bo od wydania pierwszej edycji upłynęło już 12 lat, a więc spory okres jak na short runy. Pudełko w szacie graficznej typowej dla MPM-u, otwierane z góry. Wieko zdobi estetyczny boxrat. 

W środku torebka z częściami, kalkomanią i instrukcją. Zestaw składa się z trzech ramek z szarego tworzywa, dwóch przezroczystych, ale połączonych z sobą, oraz dwóch detali żywicznych. Od razu widać, że nie jest to najnowsza produkcja Special Hobby, o czym świadczy charakterystyczna, lekko chropowata powierzchnia powierzchni skrzydeł, czy usterzenia. Dotyczy to zwłaszcza ramki z końcówkami skrzydeł i usterzeniem, opracowanej specjalnie na potrzeby tego projektu. Na niej też pojawiają się delikatne nadlewki, ale są one łatwe do usunięcia.

 Pozostałe dwie większe ramki przeszły „kurację odmładzającą” i nie odstają jakością od pozostałych miniatur Meteora, w tym opisywanego przeze mnie modelu wydanego przez Azur Frrom. Model oferowany przez MPM jest równie szczegółowy i umożliwia wykonanie efektownej repliki, a także daje duże możliwości w zakresie waloryzacji, zarówno w oparciu o gotowe zestawy, jak i doskonalenie warsztatu we własnym zakresie. Co ciekawe, ramka „B” zawierająca skrzydła, detale silników i podwozia głównego, jest identyczna, jak w przypadku zestawu Azura. Te same części, identyczny układ, ale nie do końca. Zewnętrzne części skrzydeł wykonano jako osobne elementy, ponieważ budując wersję rozpoznawczą wykorzystamy końcówki znajdujące się na ramce „X”. Podobnie jak usterzenie, które wkleimy w kadłub, po odcięciu wysokiego statecznika pionowego, charakterystycznego dla późnych wersji tego samolotu. Dociąć musimy nie tylko usterzenie, ale  i przód kadłuba, musimy także zeszlifować na płasko opływki działek. Po to by umieścić sekcję nosową.

Tę zaś wykonano jako elementy przezroczyste z uwagi na okienka obiektywów kamer i aparatów fotograficznych. Nos składa się z dwóch połówek oraz okrągłego okienka doklejanego z przodu. Tu aż korci, żeby pogrzebać w książkach lub w sieci, żeby znaleźć zdjęcia tego, co było w środku i odtworzyć w modelu, może być ciekawie. Ponadto dysponujemy dwoma wariantami osłony kabiny. Oba możemy wykorzystać w zależności od wybranego wariantu malowania. Jednakże, jeśli chcemy mieć otwartą kabinę w naszej miniaturze, musimy kabinę osłonę pokroić, bo obie wykonano w całości. „Szkło” jest jednak dobrej jakości, nie soczewkuje, przejrzystość  też  jest dobra. Podstawowe elementy modelu uzupełnione są o dwa odlewy z kremowej żywicy. Są to krawędzie spływu przy styku skrzydło – kadłub, ponieważ w wersji rozpoznawczej miały one nieco inny kształt niż w pozostałych odmianach. Co ciekawe, ramka zawierająca skrzydła przeszła modyfikację także w tym zakresie. Nie potrzeba zatem nic wycinać, czy przygotowywać w jakiś specjalny sposób skrzydła, na montaż żywicznych dodatków.

Sposób montażu tych detali jest szczegółowo opisany w erracie do 16 punktu instrukcji montażu – osobnej kartce, zaś na jej odwrocie znajdują się materiały informacyjno – propagandowe dotyczące innych produktów Scpecial Hobby i CMK. Sama instrukcja ma bardzo podobną szatę graficzną do obecnie drukowanych na potrzeby modeli Special Hobby, ale drukowana jest na nieco innym papierze, zaś kolorowa jest jedynie sylwetka barwna na pierwszej stronie oraz schematy malowania. Rysunki instrukcyjne są czarno – białe, co jen bak nie wpływa na ich czytelność. 

Arkusik kalkomanii nie jest co prawda tak imponujący, jak w przypadku Vampire, ale też spory. Nie ma tu jednak kalkomanii na zegary i pasy pilota. Są oznaczenia dla pięciu malowań oraz komplet napisów eskploatacyjnych. Także te kalkomanie zostały wydrukowane przez Eduarda. Sprawiają pozytywne wrażenie, a co są warte pokaże proces budowy modelu. 

Do wyboru mamy pięć wariantów malowania. Wszystkie brytyjskie, ale różniące się między sobą w sposób zasadniczy. Dwa malowania w typowym zielono – szarym kamuflażu, jedno szaro – niebieskie oraz dwa naturalnej barwie metalu. Jedno z ich to z kolei czeski akcent w historii Meteora. Samolotem WB172/F należącym do 13 Dywizjonu RAF latał mjr. Miroslav Mansfeld, czeski as lotniczy (10 zwycięstw), który po przejęciu władzy w Czechosłowacji przez komunistów uciekł do Wielkiej Brytanii i wstąpił do RAF-u.

Znacznie większą styczność z Metorem miał natomiast Janusz Żurakowski. Pierwsze loty na tym typie samolotu wykonał jeszcze w czasie wojny, bo w marcu 1945 r. Był to egzemplarz w wersji F.1 EE214/G. Schemat malowania tego samolotu oraz zdjęcia najdziemy oczywiście w „Polish Fighter Colours 1939-1947 vol.2” Ponadto jest tam też dokładnie opisany egzemplarz Meteora F.III EE317 XL-Y  na którym loty odbywali także polscy piloci – Antoni Głowacki i Maciej Kriste. Mamy tam także zdjęcia samolotu EE455 z „Wlord Air Speed Record” na którym latał także Janusz Żurakowski. Model tego samolotu w bardzo efektownym żółtym malowaniu jest także w ofercie Special Hobby pod numerem SH72361.

 

Prototyp samolotu Gloster Meteor PR Mk.10 (zdjęcie: historyofwar.org)

 

Ponieważ Janusz Żurakowski podczas swojej pracy w Zakładach Gloster oblatywał większość prototypów kolejnych wersji Meteora, możliwości wykonania miniatury któregoś z nich nie powinna być jakimś strasznym problemem. Informacje na ten temat są zawarte w książce Billa Zuka o której wspominałem. Tam też wyczytałem, że „Zura” testował także prototyp wersji rozpoznawczej, czyli PR Mk.10. Ponieważ ten prototyp  miał wykończenie w naturalnej barwie metalu i oznaczenie V 968, wykonanie miniatury tego egzemplarza nie powinno nastręczyć żadnych trudności, ponieważ kalkomania zawiera wszystkie potrzebne nam cyfry i litery. Warto jednak zdobyć parę dobrej jakości zdjęć, żeby nasze informacje były pewne.
Tak zatem przedstawiają się nowe propozycje czeskich producentów. Mam nadzieję, że tym nieco innym spojrzeniem na oba zestawy udało mi się rozbudzić wyobraźnię i inwencję twórczą kilku Kolegów Modelarzy. Okazuje się jednak, że nie tylko Jaki, Migi i Limy były pierwszymi odrzutowcami, z jakimi zetknęli się polscy piloci. Warto o tym pamiętać, a nasze kolekcje modeli mocno na tym zyskają.    

 

Dziękuję firmie Special Hobby za przekazanie modelu na potrzeby recenzji

Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski

 

Partnerzy

               

Kluby modelarskie

 

 
       
                 
                 

 

DMC Firewall is a Joomla Security extension!