Test Shot! i nie tylko -HMS Ibis, HMS Upholder i ORP Sęp - 1/700

Modele:
- AJM Models - HMS Ibis - model testowy
- Mikrostocznia – HMS Upholder,
- Bilmodelmakers  - Sumbamrine typ 207 Kobben Class
Kleje:
- cyjanoakrylowe (żel i rzadki)
Farby:
- Bilmodel, Vallejo, Hataka
Chemia modelarska:
- Płyn do zmiękczania kalkomanii Mr. Mark Setter
- Matt Verniks - Vallejo
- seria Navy AK Interactive,
Zaczęło się od wiadomości na Messengerze: w poniedziałek wysyłam model. Był tez określony termin w którym dobrze byłoby, aby żywiczne odlewy i sporych rozmiarów fototrawiona blaszka przybrała formę miniatury okrętu wojennego. Prawdę powiedziawszy byłem na to przygotowany, ponieważ już wcześniej umówiłem się z Michałem, że zrobię model na boxart ilustrujący kolejny projekt AJM Models. Mowa tu o admiralty slup HMS „Ibis” należącego do typu „Black Swan”. Ponieważ okręt miał piękną sylwetkę a do tego bardzo ciekawy wielobarwny kamuflaż, nie było się nad czyn zastanawiać.

Budowę zacząłem od wycięcia i obrobienia elementów żywicznych i złożenia ich w nieco większe segmenty. Ponieważ na tym etapie prac zakładałem, że moja „Ibis” będzie jednym z elementów dioramki, równolegle kleiłem model okrętu podwodnego HMS „Upholder”. Ten zestaw z kolei pochodził z oferty firmy Mikrostocznia.

Potem zaczęło się detalowanie obu modeli. AJM Models wiele elementów zaprojektowało na fototrawionej blaszce, przez co model znacznie zyskał na szczegółowości, ale był także trudniejszy w montażu. W przypadku „Upholdera” sporo detali musiałem dorobić samemu, bazując na tym co znalazłem w necie. Przyznaję detalowanie tego malca pochłonęło mnie na tyle, że zdecydowałem, że powstaną jednak dwa osobne modele a nie dioramka. Modele trafiły na dwie osobne podstawki i w dalszym czasie pracowałem nad nimi oddzielnie.

Malowanie „Ibisa” to największe wyzwanie podczas prac nad miniaturą. Kamuflaż składał się z pięciu kolorów  ułożonych w dość skomplikowany wzór, do tego dochodził pokład w kolorze drewna. Malowanie musiało zostać podzielone na klika etapów. Po pokryciu poszczególnych elementów modelu podkładem pomalowałem go kolorem bazowym, w tym wypadku był to najjaśniejszy kolor kamuflażu, czyli bile z niewielkim dodatkiem szarego. Do tego użyłem lakierów Bilmodel. Kolejne kolory nanosiłem już przy pomocy cienkich pędzelków, tym razem używałem farb akrylowych z palety Hataka i Vallejo. Pokłady pokryte drewnem pomalowałem kolorem o nazwie „Old Wood” Vallejo i następnie potraktowałem brązowym waschem i ponownie przetarłem kolorem podstawowym. Kamuflaż wyglądał bardzo efektownie i warto było poświęcić mu trochę pracy.

Malowanie „Upholdera” było w porównaniu z tym przysłowiową bułką z masłem. Kolor podstawowy to także lakier Bilomodela i kilka detali w innych kolorach. Najgorzej było z wymalowaniem numeru taktycznego na kiosku. Po kilku bezowocnych próbach wymalowałem go na kawałku przezroczystej kalkomanii. wyszło nieco lepiej ale też nie rewelacyjnie. Trzeba będzie chyba zamówić kalki...

Po zakończeniu malowania złożyłem „Ibisa” w całość oraz dokleiłem wszelkiego rodzaju drobiazgi. Trzeba przyznać, że prezentował się on nad wyraz efektownie. Olinowanie wykonałem z kultowych nici 20 DEN i chyba znalazłem na nie patent. Świeży, dobrej jakości klej cyjanoakrylowy i można wyplatać pajęczyny. Mi to zajęło jedno popołudnie. Ostatnią czynnością było zrobienie imitacji zacieków na burtach i doklejenie bandery oraz flag kodu sygnałowego. Model oczywiście trafił na podstawkę z imitacją wody. Ponieważ miał on trafić na boxart starałem się wykonać ja tak, aby nie przytłaczała sobą samego modelu. Po prostu okręt płynący po spokojnej tafli morza.

Po dorobieniu niezbędnych detali na „wodną” podstawkę trafił także HMS „Upholder”. Poza banderą Royal Navy na maszcie powiesiłem mu także sporych rozmiarów Jolly Rogera, w końcu bycie najskuteczniejszym okrętem podwodnym Jego Królewskiej Mości do czegoś zobowiązuje. Wszystkie bandery oraz flagi zrobiłem z kalkomanii, uważam, że do takich modeli nadają się one najlepiej. Kiedy kończyłem prace nad oboma miniaturami, na warsztacie pojawił się nieoczekiwanie kolejny bohater…

… którym był model okrętu podwodnego typu 207, czyli popularny Kobben. Modeliki tych okrętów swego czasu w skali 1/700 popełniła firma Bilmodelmakers. Co ciekawe – w dwóch wersjach, z pełnym kadłubem i do linii wodnej. Ten ostatni to prościutki zestaw, składający się z zaledwie dwóch elementów, a wszystkie maszty trzeba wykonać od podstaw. Pomyślałem, że warto przypomnieć o tych modelach zwłaszcza, że Bilmodel wchodzi na rynek z serią polskich okrętów podwodnych w skali 1/350. Zatem do roboty. Wszystkie maszty, anteny czy peryskopy dorobiłem od podstaw z kawałów wyciągniętego nad świeczką tworzywa i zamontowałem na kiosku. Zamontowałem wszystkie maszty w pozycji podniesionej. Wygląda to efektownie, poza tym warto żeby ci, co żyją w przeświadczeniu, że peryskop jest tylko jeden i jest to kawał rury z fają na końcu, zobaczyli jak skomplikowanym tworem jest okręt podwodny, nawet tak mały jak Kobben.

Do malowaniu użyłem tu akryli Vallejo. Po prostu model był tak mały, że nie było sensu odpalać aerografu i szkoda marnować dużej ilości farby.

Pomalowany model także trafił na podstawkę imitującą powierzchnię morza, Bałtyku gdzieś pomiędzy Gdynią a Helem.

ADMIRALTY SLUP HMS "IBIS"

 OKRĘT PODWODNY HMS "UPHOLDER"

 OKRĘT PODWODNY TYP 207 KOBBEN ORP SĘP

Tak oto spędziłem czas w miłym towarzystwie trzech miniaturek, z których każda pomimo niewielkich rozmiarów prezentuje bardzo efektownie, zaś Ibis to jedne z najładniejszych okrętów jakiego model przyszło mi budować. Wszyscy trzej producenci zrobili kawał dobrej modelarskiej roboty. Oby więcej takich zestawów. 

 

Dziękuję firmom AJM Models, BilmodelMakers oraz Mikrostocznia za przekazanie modeli na potrzeby relacji.
Marcin "Marwaw" Wawrzynkowski
     

        

Partnerzy

             
                 
                 

 

Kluby modelarskie

 

 

 

 
                 
                 
                 

 

Our website is protected by DMC Firewall!