PZL.37B I "Łoś" 17. Eskadra Bombowa

Model:
•    PZL.37B I Łoś - IBG Models 72514
Wykorzystane zestawy:
•    YahuModels - YML7207
•    PMask PK72133
Kleje:
•    Tamiya Extra Thin Cement
•    cyjanoakrylowe - 4Fox Hobby
Farby:
•    Bilmodelmaker
•    Hataka
•    Vallejo
Chemia modelarska:
•    Płyn do zmiękczania kalkomanii Mr. Mark Setter
•    Wasch Vallejo, Tamiya
•    Suche pigmenty Talen, AK Interactive
•    Lakier matowy i błyszczący Vallejo
 

 

PZL-37 „Łoś” – samolot legenda. Zarówno przed II Wojną Światową, jak i obecnie. Choćby z tego powodu, że do naszych czasów nie zachował się żaden oryginalny egzemplarz tego udanego polskiego samolotu. Przez dłuższy czas był to również obiekt pożądania modelarzy. Zagraniczne firmy nie były tematem zainteresowane, a polskie stać było na repliki w skali 1:144. W tym jedną, która tylko z grubsza przypominała „Łosia”. Przełomem w skali 1:72 było dopiero ukazanie się na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych produktu ZTS Plastik. Jak na tamte czasy był to model rewelacyjny i z wypiekami na twarzy stałem po niego w długiej kolejce w Składnicy Harcerskiej w Słupsku. I chyba podobną ekscytację przeżyłem, gdy dotarła do mnie informacja, że firma IBG Models wypuszcza nowy produkt. Właśnie PZL-37 „Łoś”! Wiedziałem, że to będzie to!

Intuicja mnie zawiodła, bogate wnętrze, które dostajemy w zestawie i doskonałe spasowanie to gwarancja pełnego relaksu przy sklejaniu modelu.

Wyjątkowo „Łosia” sklejałem według instrukcji (z małym wyjątkiem). Na początku na warsztat trafił kadłub z komorami podwozia i elementami kabiny pilotów, bombardiera i strzelca. Skorzystałem oczywiście z zestawowych blaszek jednak wzbogaciłem wyposażenie o doskonałe kolorowe blaszki Yahu Model. Po zamknięciu kadłuba, przyszła kolej na komory bombowe w centropłacie i wykonanie gondoli silnikowych. Producent przewidział dwie opcje ich montażu – łatwiejszą ale nie odwzorowującą ich wnętrza oraz trudniejszą – z wykorzystaniem elementów fot otrawionych. Oczywiście ta druga opcja daje nam bardziej efektowny wygląd wnęk podwozia. Wybrałem więc drugą opcję, a potem na dołączenie skrzydeł. Pasowały idealnie – nie użyłem przy tej okazji żadnej szpachlówki. Nie było takiej potrzeby. Szpachlówki musiałem użyć tylko przy montażu trójkątnych części na dolnych powierzchniach skrzydeł (tył, tuż przy kadłubie). Po sklejeniu zaobserwowałem tu delikatne szczeliny, które bez trudu usunąłem.

Przed wykonaniem malowania trzeba było zamaskować i przykleić oszklenie. Proces jego maskowania, w szczególności przeszklonego nosa był dość żmudny, choć skorzystałem z gotowych masek firmy PMask. Miałem trochę wątpliwości co do ich zastosowania gdyż moje wcześniejsze doświadczenia z produktami tej firmy nie było najlepsze ale w tym wypadku nie miałem zastrzeżeń. Pasowały i nie odklejały się.

Przed malowaniem wykonałem delikatny preshading, po nałożeniu lakierów Hataki zabezpieczyłem powierzchnię lakierem błyszczącym. Na tak przygotowany model naniosłem zestawowe kalki (17. Eskadra Bombowa, wrzesień 1939) i ostateczną warstwę półmatowego lakieru Vallejo. Pozostało wykończenie, naniesienie delikatnych śladów eksploatacji i wykonanie linek anten (czarna żyłka wędkarska).

Tu jeszcze uwaga o sklejaniu według instrukcji. Wspomniałem, że był mały wyjątek. Instrukcja zaleca aby silniki wraz z osłonami skleić w jeden element wraz ze śmigłami i tak przykleić do modelu. Ja jednak osobno pomalowałem osłony i śmigła (też drobna uwaga – nie jest to zaznaczone – śmigła od strony pilota powinny być czarne, z drugiej strony srebrne), a następnie najpierw przykleiłem do gondoli blok silnika, a na niego dopiero montowałem osłony i śmigła.

Sklejanie „Łosia” to był prawdziwy relaks! Polecam!

 Tekst: Wojciech Sokołowski

 

Partnerzy

             
                 
                 

 

Kluby modelarskie

 

 

 

 
                 
                 
                 

 

DMC Firewall is a Joomla Security extension!